Matematyka strzyżenia
Jak żyję, nie dostałem paragonu od fryzjera, chociaż może by się i przydał, bo nieraz miałem ochotę zgłosić reklamację. Zapewne nie dostałem, bo nie było na czym go wydrukować. To się jednak zmieni. Jak donieśliśmy: wszyscy fryzjerzy - bez względu na obroty - będą musieli od przyszłego roku używać kas fiskalnych. Nie tylko oni, ale jak w mało którym biznesie nie ma tu mowy o tym, by się uwolnić lub wykpić od tego obowiązku, twierdząc, że interes obejmuje wyłącznie relacje z innymi przedsiębiorcami. Fryzjer strzyże zasadniczo jak leci (choć czasem wybiera kobiety bądź mężczyzn) i nawet nie wie, jak wiele chodzących firm ogolił.
Idea pomysłu jest oczywista: Ministerstwo Finansów uszczelnia system. I aż dziw, że wpadło na to tak późno, biorąc pod uwagę, że chyba rzadko który figaro ma rzeczywiste obroty (bez VAT) poniżej 20 tys. zł rocznie. Przyjmijmy stawkę za strzyżenie 25 zł od głowy (niektóre panie się uśmieją). I 250 dni roboczych w roku minus 20 dni urlopu (fryzjerowi też nie ma co żałować). Musiałby mieć nie więcej niż 3 klientów dziennie, żeby limitu nie przekroczyć.
Korzyść dla klientów? Paragon. Fiskus zawsze powtarza, że trzeba go brać, a nawet się o niego upominać i że to konieczne (nieodzowny dowód) na wypadek roszczeń wobec usługodawcy. Wprawdzie w przypadku fryzjera może być kłopot ze skuteczną reklamacją, ale biorąc pod uwagę poziom higieniczny usług w wielu salonach, zła fryzura to nie najgorsze, co może nam się tam przytrafić.
Kasy fiskalne bez względu na obrót będą musieli też stosować m.in. prawnicy, mechanicy samochodowi, kosmetyczki, lekarze itd. Rządzi tu taka sama zasada. I tak samo sprawdza się matematyka. Jeśli, przykładowo, stomatolog czy lekarz ma gabinet, przyjmuje choćby tylko raz w tygodniu i zaledwie po kilka osób, to i tak z łatwością przekracza limit 20 tys. zł. To samo dotyczy mechaników czy prawników, jeśli tylko mają klientów. A z reguły jakichś mają, skoro trzymają się profesji.
MF nie robi więc nic nadzwyczajnego. Nie ma się co przesadnie oburzać. Pracownik etatowy nie ma wyboru, musi płacić podatki co do grosza (płatnik mu w tym pomaga), dlaczego więc inni mieliby wciąż korzystać z taryfy ulgowej. I tak nadzwyczaj długo ją mieli.
Nie mogę się tylko doczekać, jak będzie wyglądała nowa akcja fiskusa przypominająca, że każdy lekarz, fryzjer czy mechanik powinien wręczyć nam rachunek.
Hasło "Nie bądź jeleń, weź paragon" już się trochę opatrzyło. Poza tym jeśli ja jestem jeleniem, to kim jest ten, kto mi paragonu nie daje, choć ma obowiązek?
@RY1@i02/2014/154/i02.2014.154.183000200.802.jpg@RY2@
Krzysztof Jedlak szef Gazety Prawnej
Krzysztof Jedlak
szef Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu