Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Nuklearna przyszłość czy skostniała przeszłość

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 14 minut

Mój wieloletni opór wobec energii jądrowej słabnie. Nie jestem odosobnionym przypadkiem, bo coraz więcej ludzi dostrzega negatywne dla środowiska skutki pozyskiwania energii z paliw kopalnych. Dlatego popieram działania polskiego rządu, który zamierza zbudować dwie elektrownie jądrowe. Będę starał się dowieść, że to przemyślana decyzja.

Sprzeciw wobec atomu jest zrozumiały. Po pierwsze - lobby nuklearne, często nazywające oponentów niedoinformowanymi ignorantami, wystawia sobie nie najlepsze świadectwo. Po drugie - kłamstwa i ukrywanie uchybień wytworzyło atmosferę nieufności. Na przykład brytyjska siłownia Sellafield, w której w 1957 r. doszło do awarii, była źle zarządzana, a jej pracownicy nie przestrzegali zasad bezpieczeństwa. Kilka miesięcy temu Departament Sprawiedliwości USA nałożył 2,7 mln dol. kary na General Electric Hitachi za zatajenie wad w reaktorze typu ESBWR (to konsorcjum stara się o polski kontrakt).

Mimo tego Polska - która dziś pokrywa węglem 80 proc. zapotrzebowania na energię - powinna postawić właśnie na atom. Elektrownie węglowe są jednymi z największych trucicieli; wyrzucają do atmosfery sadzę (choroby płuc i brudne firanki), podtlenek azotu (powodujący zapalenie oskrzeli i inne choroby układu oddechowego), rtęć (uszkodzenie mózgu i serca plus odrobina demencji), ołów, który pomógł zniszczyć Imperium Rzymskie (ołowiane rury dostarczały wodę do domów Rzymian), arszenik, dobry do trucia nielubianych mężów oraz władców, a także dwutlenek siarki - źródło kwasu siarkowego, który zniszczył wiele jezior i lasów w Szwecji (to taki prezent od Brytyjczyków dla szwedzkich przyjaciół, ale w końcu to oni zachowali neutralność podczas II wojny światowej). I na koniec węgiel daje pracę wszystkim, którzy zajmują się odnawianiem i czyszczeniem zabytków architektury i pomników.

Jako ekonomista nie mogę zignorować roli węgla w rozwoju współczesnych społeczeństw industrialnych, jednak dziś jego koszt alternatywny (koszty dla zdrowia ludzi i środowiska naturalnego) stał się zbyt wysoki. W zeszłym miesiącu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podała, że zanieczyszczenie powietrza jest przyczyną śmierci ok. 7 mln osób rocznie. Dlatego zadaniem rządów, w tym i polskiego, jest zmniejszenie uzależnienia od tego najbardziej śmiercionośnego źródła energii tak szybko, jak to możliwe. Zwłaszcza że istnieją bezpieczniejsze alternatywy, takie jak energia jądrowa i źródła odnawialne.

Można zastanawiać się, dlaczego, znając wpływ energii węglowej na ludzi oraz środowisko, rząd dał zielone światło dla budowy przez PD Co, spółkę należącą do Prairie Downs Metals, nowej kopalni w województwie lubelskim, która ma wydobywać do 10 mln ton węgla przez 25 lat. Argumentem za jest stworzenie 2 tys. miejsc pracy, ale warto ocenić tę inwestycję z szerszej perspektywy. Trzeba wziąć pod uwagę choćby straty województwa w turystyce oraz to, że młodzi górnicy osiągną wiek średni, już nie będą mieli pracy, ale za to będą mieszkać w zdewastowanym regionie, a australijscy właściciele kopalni będą bardzo daleko od problemów, które ona wywoła. Wiem o czym mówię, bo skończyłem studia podyplomowe na Uniwersytecie Walii, która kiedyś była jednym z największych na świecie obszarów wydobycia węgla. Podziwiam górników, ale widziałem też, jak węgiel wpływa na zdrowie i środowisko. I nie jest to obraz optymistyczny.

Zapotrzebowanie Polski na energię elektryczną ma zwiększyć się do 2030 r. o ponad 50 proc. Ponadto 15 z 39 istniejących elektrowni węglowych do 2030 r. będzie już przestarzałych. Jednocześnie Polska jest zobligowana przez UE do obniżenia emisji dwutlenku węgla, a by wypełnić nakazy Brukseli, trzeba zmniejszyć zużycie węgla. Niestety, według obecnych założeń w 2030 r. węgiel nadal będzie źródłem dla ok. 70 proc. energii. By nie narazić się na dotkliwe kary, energia jądrowa musi stać się częścią strategii rozwoju.

Energia jądrowa niesie ze sobą liczne polityczne, finansowe oraz technologiczne problemy. Andrzej Czerwiński, szef sejmowej podkomisji ds. energetyki, mówił, że Sejm nadal nie wyraził zgody na budowę elektrowni jądrowej (przeciwko jest m.in. partia Palikota). Jeśli nawet zgoda będzie, kłopotem pozostanie utylizacja odpadów radioaktywnych. Gdzie będzie się jej dokonywać? Takie zakłady są np. we Francji, trzeba więc będzie odpady przewieźć. Oraz na jaką technologię się zdecydujemy? Czerwiński powiedział, że planuje się kupienie reaktorów III generacji, bo IV jest za droga.

Warto przypomnieć sobie, o jakiej technologii mowa. Współczesne reaktory to stosy wodne ciśnieniowe znane jako generacja III+ (lub III++). Stosuje się w nich te same rozwiązania co pół wieku temu, ale mają dodatkowe zabezpieczenia. W trakcie pracy produkują jednak sporo plutonu, który w trakcie zimnej wojny wykorzystywano do budowy głowic atomowych (stąd ich popularność). Jednak dziś to poważny problem, bo pluton trzeba utylizować. Reaktory IV generacji są pozbawione większości wad swoich poprzedników.

Nazwy tych reaktorów to fantazyjne akronimy, takie jak LFR (reaktor prędki chłodzony ołowiem), SFR (reaktor prędki chłodzony sodem), GFR (reaktor prędki chłodzony gazem), MSR (reaktor chłodzony stopioną solą), VHTR (reaktor bardzo wysokotemperaturowy) i SCWR (reaktor chłodzony wodą w stanie nadkrytycznym). Wymieniam wszystkie, by pokazać, że technologia jądrowa doszła do takiego poziomu rozwoju, kiedy energia atomowa może być bardziej bezpieczna, przyjazna dla środowiska i opłacalna niż technologie oparte na paliwach kopalnych, a nawet niektóre wątpliwe odnawialne źródła, takie jak biomasa.

Istnieje jeden niepokojący problem całego projektu. Finansowanie. Elektrownia jądrowa ma działać 60 lat i stawianie na pierwszym miejscu kosztów eksploatacji nie ma sensu. Polska powinna to dawno zrozumieć, bo polityka najniższej ceny powoduje problemy w każdej dziedzinie, od autostrad po sprzęt wojskowy. Skoncentrujcie się więc na tym, co ważne i nie grajcie przyszłością dla chwilowych oszczędności. Ważne są ramy instytucjonalne, dokładne planowanie i technologia.

Co jeszcze skłoniło mnie do popierania energii jądrowej? Polska musi przestać być krajem, który jest zapleczem dla bardziej zaawansowanych gospodarek. A energia jądrowa ze swojej natury wymaga zachowania wysokich standardów profesjonalizmu i jakości. Kształcenie, szkolenie, praca zespołowa i silny etos bezpieczeństwa są w niej kluczowe. To pobudzi studentów do robienia kariery w nauce i technice, dając jednocześnie gwarancję stabilnej i dobrze płatnej pracy. Bądźmy szczerzy: wolelibyście dla syna czy córki karierę w energetyce jądrowej, czy ciężkie i krótkie życie górnika?

W najbliższej przyszłości Polska nie będzie mogła projektować i produkować reaktorów jądrowych, ale będzie mogła, jak Wielka Brytania, dzięki atomowi rozwijać przemysł na światowym poziomie. Będzie mogła produkować rzeczy wysokiej jakości i wielkiej wartości dodanej. Czy to nie jest przyszłość, której chcemy dla dzieci? By żyły w czystym i zdrowym środowisku, by miały dobrą pracę. A nie wydobywanie węgla przez 25 lat, zarabianie pieniędzy dla właścicieli oddalonych o tysiące kilometrów, a po wyczerpaniu zapasów węgla - smutna przyszłość w zniszczonym regionie.

Dlatego sugeruję, drodzy czytelnicy, żeby ci z was, którzy są przeciwni energii jądrowej, dobrze się zastanowili. Tak, istnieje wiele problemów, o których nawet nie wspomniałem, ale co będzie lepsze w ostatecznym rozrachunku? Wyniszczająca i bez perspektyw technologia paliw kopalnych czy technologia, która oferuje Polsce zdrową i dostatnią przyszłość?

Elektrownia jądrowa ma działać 60 lat i stawianie na pierwszym miejscu kosztów eksploatacji nie ma sensu. Polska powinna to dawno zrozumieć, bo polityka najniższej ceny powoduje problemy w każdej dziedzinie, od autostrad po sprzęt wojskowy

TŁUM. IC

@RY1@i02/2014/133/i02.2014.133.000002000.803.jpg@RY2@

Timothy Clapham psycholog ekonomii, Uniwersytet Warszawski

Timothy Clapham

psycholog ekonomii, Uniwersytet Warszawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.