Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Maksymalnie różna płaca minimalna

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Prawdę mówiąc, płaca minimalna w Polsce praktycznie nie obowiązuje - skoro zawsze istnieje możliwość zatrudnienia pracownika np. na umowę-zlecenie, której płaca minimalna nie obejmuje. OPZZ odtrąbił jednak mały sukces: związki pracodawców i pracowników branży budowlanej porozumiały się w sprawie płacenia minimalnej stawki godzinowej bez względu na rodzaj umowy.

W Szwecji układami zbiorowymi objętych jest 90 proc. pracowników, w Danii - ok. 80 proc. Płace minimalne są sowite. U nas wysokość płacy minimalnej ustalona została poniżej połowy średniej krajowej. Jak policzyły badaczki Line Eldring i Kristin Alsos, w Szwecji i Danii płaca minimalna to 50-80 proc. średniej krajowej w zależności od branży. Nawet Niemcy, z uzwiązkowieniem sięgającym raptem jednej trzeciej siły roboczej, potrafili w swoich złotych czasach objąć układami zbiorowymi blisko 80 proc. pracowników.

Jak w OPZZ doskonale wiedzą, płaca minimalna w wyżej wymienionych krajach nie była płacą ustawową! (Dopiero w tym roku Niemcy zdecydowały się wprowadzić ustawową płacę minimalną). Przy powszechności układów branżowych nie widać było takiej potrzeby. Polskie związki nie są silne, zatem o pomoc proszą państwo i bogów centralizacji. Rozbijają się o liberalny mur, który uznają za zbudowany ze stereotypów i z antypracowniczej propagandy. Tylko że liberał, może z pewnym wahaniem, przyzna, iż rozwiązaniem lepszym od ogólnopaństwowej byłaby płaca minimalna wojewódzka. Konsekwentnie jeszcze lepszym będzie branżowa, czasem nawet zakładowa. Im niższy szczebel podejmowania decyzji, tym większa szansa, że owa decyzja będzie możliwa do spełnienia dla obu stron i że nikt nie będzie się wymigiwał.

Wszystkim nam wyjdzie na dobre, jeśli związki wyjdą z budżetówki, TVP i KGHM, a zawitają do sektora prywatnego: dyskontów, korporacji czy dużych firm, i tam będą negocjować warunki pracy. Niech walczą nie o ustawowe i papierowe podwyższanie wszystkim standardu życia przez Sejm, ale o środki do realnej samodzielności. Niemcy dużą wagę przykładali do tego, aby w radach nadzorczych spółek słyszalny był głos związków. Taki system Ghent w Skandynawii (związki zawodowe administrują ubezpieczeniem od bezrobocia) pomógł tamtejszym związkom się rozwinąć, ale gospodarka jakoś się w Szwecji, mimo polskiej liberalnej propagandy, nie sypie. Liberałowie protestują przeciwko związkom anakondom, ale nie przeciwko związkom partnerom w miejscu pracy.

@RY1@i02/2014/133/i02.2014.133.00000200a.802.jpg@RY2@

Jan Wróbel dziennikarz i publicysta

Jan Wróbel

 dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.