Rząd szyje gorset dla przedsiębiorców
Komentarz tygodnia
Jednego dnia premier ogłasza, że handel węglem powinien być poddany pewnym regulacjom, bo przyczyni się to do zwiększenia efektywności tej - strategicznej dla państwa - gałęzi gospodarki. Drugiego dnia Ministerstwo Gospodarki publikuje projekt zmian przepisów o udostępnianiu informacji gospodarczych, dzięki którym więcej danych trafi do BIG-ów, co - zdaniem wywiadowni gospodarczych niemających tego statusu - faworyzuje część rynku wymiany informacji o dłużnikach. Za chwilę resort środowiska proponuje, by organizacje odzysku, które odpowiadają za budowę systemu przetwarzania elektroodpadów, cały wypracowany zysk przeznaczały na ochronę przyrody, zamiast wypłacać go akcjonariuszom.
Widać, że rząd aktywnie wziął się za regulowanie rynku w różnych jego segmentach. Teoretycznie nie ma w tym nic złego, bo taki gorset prawny narzucony przedsiębiorcom może służyć ochronie pewnych, społecznie pożądanych wartości, takich jak przejrzystość rynku, ochrona polskiego kapitału, prawa konsumentów czy dbałość o środowisko. Nikt przecież nie kwestionuje chociażby zasadności kontrolowania fuzji dużych przedsiębiorstw przez prezesa UOKiK, mimo że to ogranicza swobodne łączenie się firm.
Z drugiej jednak strony narzucanie przedsiębiorcom schematów prowadzenia biznesu lub ograniczeń w jego wykonywaniu trzeba każdorazowo konfrontować z konstytucyjną zasadą wolności gospodarczej. Jej istota polega na tym, że przedsiębiorca ma swobodę w prowadzeniu firmy i zarządzaniu nią, a ograniczenia w tym zakresie powinny być zawsze uzasadnione. I właśnie tej przekonującej argumentacji w odniesieniu do ostatnich rządowych propozycji jakoś mi brakuje.
Weźmy na przykład wspomniany pomysł odebrania właścicielom organizacji odzysku prawa do podziału zysku. To drastyczne wkroczenie w sferę swobody biznesu, bo możliwość poboru dywidendy ze spółki jest jednym z najważniejszych praw każdego akcjonariusza. Tymczasem takiej ingerencji towarzyszy jedynie mocno lakoniczne wytłumaczenie Ministerstwa Środowiska. W uzasadnieniu projektu ustawy o elektroodpadach czytamy, że ma to się przysłużyć ochronie środowiska i walce z szarą strefą. Tyle że brakuje wskazania, w jaki konkretnie sposób. Związku przyczynowo-skutkowego nie wykazano.
Taka argumentacja dla zacieśniania gorsetu - "tak, bo tak" czy też "nie, bo nie" - rodzi poważną wątpliwość, czy oddanie przez przedsiębiorców części ich suwerenności w ręce rządzących rzeczywiście ma sens.
@RY1@i02/2014/111/i02.2014.111.18300040a.802.jpg@RY2@
Piotr Pieńkosz dziennikarz Gazety Prawnej
Piotr Pieńkosz
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu