Wolność nie troszczy się o siebie sama
Od pewnego czasu toczy się na łamach prasy całkiem intensywna debata na temat polskiego liberalizmu, która dotyczy właściwie odpowiedzialności liberałów za kształt dzisiejszej Polski. Z tonu niektórych wypowiedzi wywnioskować by można, że liberalizm osiągnął nad Wisłą niebywałą popularność. Czy tak było w istocie? Czy faktycznie zaczytywaliśmy się Johnem Stuartem Millem, Leonardem Hobhousem czy Johnem Rawlsem? Wydaje się, że jeżeli już, to Friedrichem Hayekiem.
W dyskursie publicznym stanowisko głoszące pochwałę samoregulującego się rynku, gdzie nierówności społeczne są uważane za "konieczne" i "naturalne", bowiem ostateczna suma szczęścia i tak jest większa aniżeli przy próbach ich niwelowania, identyfikuje się jako liberalizm. Czy pod takim twierdzeniem podpisałby się każdy liberał? Pojęcie liberalizmu, jak każde pojęcie ogólne, nie ma ostrych granic ani precyzyjnej treści. Wskazać można, że cechą charakterystyczną jest uznanie wolności za przyrodzone prawo człowieka i najwyższą wartość. Jednakże byłaby to charakterystyka bardzo ogólnikowa. Być może powinniśmy mówić raczej o liberalizmach, a tylko w wyjątkowych przypadkach o liberalizmie w ogóle.
Liberalizm jako doktryna podkreślająca znaczenie indywidualnej wolności jest wyjątkowo wyczulony na czynniki, które mogą mu zagrażać. Właśnie poprzez wskazanie, wobec czego liberalizm pozostaje w opozycji, łatwiej będzie odpowiedzieć na pytanie, czym jest liberalizm. A precyzyjniej: pewna możliwa postać tej doktryny.
Wolność i państwo
Liberalizm jako myśl polityczna dążąca do zagwarantowania równej wolności wszystkim jednostkom odznacza się wyjątkową czułością na jej zagrożenie ze strony państwa. Pomijając historyczne uwarunkowania, w jakich rodziła się filozofia liberalna, państwo wydaje się pierwszym podejrzanym, jeżeli chodzi o możliwe zakusy na indywidualną wolność. Z drugiej strony istotna rola państwa w zakresie gwarancji i ochrony praw jednostki pozwala na stwierdzenie jego niezbędności. Zwłaszcza Immanuel Kant wskazywał, że bez państwa nie byłoby wolności indywidualnej, nie mówiąc już o prawach obywatelskich. Państwo i stanowione przez jego organy prawo stwarzają warunki dla rozwoju wolności, o ile respektują autonomię jednostek w określaniu celów i dążeniu do nich, dopóki nie naruszają autonomii innych. W tym sensie wolność nie jest absolutna, bowiem granicą wolności jednostki jest odpowiednia wolność innej. Granicami władzy państwa są natomiast podstawowe prawa i wolności jednostek, a sposób jej sprawowania określa konstytucja. Idea rządów prawa wyraża niejako postulat ustroju sprzyjającego wolności.
Wolność i społeczeństwo
Nie tylko państwo, lecz także społeczeństwo może stanowić zagrożenie dla wolności. J.St. Mill zwrócił uwagę na to, że może ono nawet skuteczniej ograniczać autonomię jednostki w kwestiach pojmowania tego, co stanowić może dla niej "właściwe" dobro. Indywidualna zdolność do posiadania koncepcji szczęścia i dobrego życia również wymaga ochrony. Jednakże w tym przypadku ważne są nie tyle czynniki polityczno-prawne, ile kulturowe. Społeczeństwo akceptujące pluralizm i tolerujące odmienność wydaje się naturalnym otoczeniem dla możliwości korzystania z wolności. Z tego punktu widzenia liberalizm jest doktryną neutralną, bo akceptuje różnorodność postaw etycznych. Jest doktryną moralną, bo czyni to z uwagi na autonomię jednostki. O ile postawy etyczne nie prowadzą do negacji idei wolności, o tyle z punktu widzenia liberalizmu są równowartościowe. Stąd etyczne idee konserwatywne lub postępowe, wspólnotowe lub indywidualistyczne są do pogodzenia z liberalizmem. Jest to możliwe, pod warunkiem że wyrzekają się tendencji do narzucania swojej doktryny innym za pomocą środków politycznych i presji społecznej (np. ostracyzm).
Wolność i gospodarka
Czy zagrożeniem dla wolności mogą być stosunki oparte na ekonomicznej dominacji lub przewadze? Tego typu pytanie stawiają nieliczni liberałowie (np. L. Hobhouse, J. Rawls). Można to pytanie postawić inaczej: dlaczego wolność jednostki miałaby być nieograniczona w sferze ekonomicznej, gdy w innych sferach podlega pewnym regulacjom prawnym i kulturowym? Dlaczego nie mielibyśmy chronić wolności jednostki przed arbitralną wolą innych, opartą wyłącznie na ekonomicznej dominacji? Przeciwdziałanie zagrożeniom wynikającym z dysproporcji ekonomicznych nie musi oznaczać "socjalistycznej inżynierii społecznej". Przyznanie pewnych praw socjalnych, a co za tym idzie - pewien model redystrybucji, stanowić może środek ustanowienia niezbędnego minimum umożliwiającego wolną aktywność, a także pozwalać na zrównoważanie nierówności sił wynikającej z posiadanych zasobów. Liberalnymi zasadami aktywnej roli państwa w tej sferze powinny być zasada subsydiarności i zakaz paternalizmu: (a) państwo działa tam, gdzie nie działa wolny rynek, oraz (b) działa tak, aby wspierać wolność, a nie uzależniać od siebie. Tego typu liberalizm nie mógłby wolnego rynku absolutyzować, tak samo zresztą jak państwa.
Liberalizm integralny
Zarysowaną tutaj bardzo skrótowo ideę liberalizmu, odnoszącą się zarówno do sfery polityczno-prawnej, społeczno-kulturowej, jak i ekonomicznej, można by nazwać liberalizmem integralnym. Wolności nie traktuje się tutaj jako absolut, lecz jako przypisaną każdej istocie ludzkiej w równy sposób. Zarówno w sferze politycznej, społecznej, jak i ekonomicznej granicą wolności jednostki jest wolność innego. Państwo, społeczeństwo i gospodarka mogą stanowić czynniki zarówno zagrażające wolności, jak i jej sprzyjające. Wolność nie troszczy się o siebie sama, lecz należy o nią aktywnie zadbać poprzez indywidualne działania, społeczną kooperację, a także za pomocą instytucji państwa. Dogmatyzm w każdej z tych sfer wydaje się nie na miejscu, jeżeli idzie o możliwość realizacji idei wolności. Czy tego typu liberalizm zapanował nad Wisłą? Wydaje się, że jeżeli już, to panuje tutaj leseferyzm, kult niewidzialnej ręki rynku, indywidualizm w formie egoizmu. Najcenniejsze idee liberalizmu raczej nie przebiły się do świadomości Polaków. Brak też świadomości, że wolność wiąże się z odpowiedzialnością. W obliczu krytyki "nadwiślańskiego liberalizmu" nie wydaje się, że powinniśmy porzucić "ten cały liberalizm", lecz głębiej go przemyśleć.
@RY1@i02/2014/099/i02.2014.099.000002700.802.jpg@RY2@
Wojciech Włoch dr nauk humanistycznych, filozof prawa, pisze doktorat na WPiA UMK z zakresu teorii prawa konstytucyjnego
Wojciech Włoch
dr nauk humanistycznych, filozof prawa, pisze doktorat na WPiA UMK z zakresu teorii prawa konstytucyjnego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu