Kijowska nadzieja niedostępna w Polsce. Szkoda
Komentarz
Ukraińcy zazdroszczą Polakom. Raz, że jesteśmy w Unii Europejskiej. Dwa, że Unia otworzyła nam wrota do dobrobytu. Trzy, że potrafiliśmy z tego przejścia skorzystać z naddatkiem. My im nie mamy czego zazdrościć, bo prowadząc niewypowiedzianą wojnę z Rosją, jednocześnie walczą o nowy kształt swojego państwa (i nie mam tu na myśli obszaru terytorialnego - robią, co mogą, by zachować dotychczasowe granice, lecz sposób funkcjonowania kraju, struktury administracyjne i ich zasady działania) i swoją ewentualną obecność we wspólnocie europejskiej. Raczej powinniśmy podziwiać. Że realizują to arcytrudne zadanie. Że mimo wszystko wybory prezydenckie, które mają otworzyć lepszy rozdział w historii Ukrainy, się odbędą. Że do urn pójdzie zdecydowana większość obywateli (szacunki mówią o ponad 80-proc. frekwencji). Mają ogromną motywację: wizję dobrego życia. I wiedzą, że ta wizja nie spełni się sama. Mają świadomość, jak ważna jest ich aktywność. Wierzą, że postawią na tego człowieka, który zadba o interesy całego społeczeństwa, a nie tylko o własne, najbliższego otoczenia i wybranych grup. Nie zniechęca ich to, że już kolejny raz będą głosować, podpierając się tylko tą wiarą. Mają nadzieję, że tym razem podejmą właściwą decyzję.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.