Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Bitwa pod świńską górką

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Angażując się w konflikt ukraińsko-rosyjski, mogliśmy być pewni, że prędzej czy później Moskwa będzie szukać odwetu. Mając doświadczenia z ostatnich lat, łatwo było przewidzieć, że branża spożywcza, a szczególnie producenci mięsa, znajdą się na pierwszej linii handlowej bitwy, a straty po naszej stronie będą ogromne. Wiedzieliśmy, ale co zrobiliśmy, żeby się przygotować do tej ekonomicznej wojny z rosyjskim dyktatem? Całkiem niedawne potyczki z południowymi sąsiadami, broniącymi swojego rynku przed żywnością z Polski i długoletnie przepychanki z rosyjskimi służbami sanitarnymi i weterynaryjnymi za mało nas nauczyły. Nie przygotowaliśmy ani armat w postaci gwarancji solidarnych działań Unii Europejskiej w razie takich konfliktów, ani amunicji w postaci przejrzystego i wiarygodnego systemu kontroli i certyfikacji produktów, o którym zaczyna się mówić głośno dopiero teraz, gdy mleko (nomen omen - następny kandydat do embarga) już się rozlało. Dziś niestety nie tylko przegrywamy konflikt z Kremlem, ale w dodatku oddajemy tamtejszy rynek naszym konkurentom z Unii. Wyroby z Niemiec, Holandii czy Danii zajmą miejsce po polskich produktach w rosyjskich sklepach, bo w biznesie sentymenty się nie liczą, a pieniądz nie śmierdzi. Naszym rolnikom i rzeźnikom zostanie tylko mieć nadzieję, że kiedyś odwieczny cykl górek i dołków zostanie wreszcie przerwany, a świński biznes stanie się przewidywalny.

Piotr Buczek

zastępca kierownika działu Dziennik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.