Lex Biernacki
Komentarz tygodnia
Mieliśmy już ministra szeryfa, który miał w nosie literę prawa, ale za to czuł jego ducha. Teraz czas pójść o krok dalej i szefowi resortu sprawiedliwości założyć na głowę koronę, a do ręki wcisnąć berło.
Patrząc na to, jakie zmiany w prawie o ustroju sądów powszechnych obecnie proponuje resort sprawiedliwości, ironia jest w pełni uzasadniona. Minister chce dostępu do każdych akt sądowych i to online. Ale po co się ograniczać? Czemu od razu nie przyznać mu prawa ewokacji? Dzięki temu uprawnieniu minister mógłby zabierać z sądów nie tylko akta, ale w ogóle odbierać im sprawy. Mogłoby to mieć nawet pozytywne skutki dla sądownictwa - nie od dziś bowiem sądy nie są w stanie przerobić tego, co do nich wpływa. Tak więc gdyby minister co roku brał na swoje barki choć kilka tysięcy spraw, mogłoby to sądom nieco pomóc.
Przesadzam? Być może. Ale spokojnie jestem w stanie wyobrazić sobie, że kiedy projektowane przepisy wejdą w życie, zaczną się pielgrzymki do resortu sprawiedliwości. Do bram gmachu na Ujazdowskich zaczną kołatać obywatele niezadowoleni z wyroków sądowych. Skoro minister może sprawdzać akta, to niech sprawdzi i moje! Bo przecież w mojej sprawie sąd ewidentnie się pomylił/mataczył/był stronniczy (niepotrzebne skreślić).
Minister, rozszerzając swoje uprawnienia, powinien więc pamiętać, że to broń obosieczna. Na razie bowiem zawsze może rozłożyć ręce i powiedzieć, że sądy są niezawisłe. Tyle tylko, że sam tę niezawisłość coraz bardziej ogranicza.
@RY1@i02/2014/061/i02.2014.061.18300080a.802.jpg@RY2@
Małgorzata Kryszkiewicz redaktor Gazety Prawnej
Małgorzata Kryszkiewicz
redaktor Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu