To urzędnicy nie dorośli do demokracji
Społeczeństwo nie dorosło do demokracji - słowa Bronisława Geremka, który tak zareagował na przegraną Tadeusza Mazowieckiego w wyborach w 1990 roku, wciąż są aktualne. Ani nie dorosło, ani nie rozumie, ani korzystać nie potrafi. Gdyby dorosło, toby ufało. Bo kto niby wie, co dobre dla społeczeństwa? Kto ma wgląd, ogląd i pogląd? Tylko urzędnik.
Tak po prawdzie to nawet im trochę współczuję: ślęczą godzinami nad papierzyskami, podpisują stosy dokumentów, ogłaszają przetargi, wybierają zwycięzców, piszą strategie, negocjują, a tu zjawia się obywatel i chce wiedzieć. Wymachuje informacją publiczną przed nosem i się domaga. Chce kopii, raportów i dokumentów. Chce wiedzieć i zrozumieć. Udręka! To wszystko przez ten brak zaufania. Jak wybrało się burmistrza, to niech się nie wtrąca. Jak obdarzyło się mandatem, to niech da ten mandat w spokoju wypełnić. A nie przeszkadza.
Pomysł samorządowców, by ograniczać - i tak dziś niełatwy - dostęp do informacji publicznej, jest tylko w ich interesie i nikogo innego. Koszty, które jakoby ponoszą, można ograniczyć jednym ruchem ręki - po prostu wrzucać wszystko do internetu. To trudne do wyobrażenia, ale gminy i powiaty się od tego nie zawalą, co najwyżej obywatele będą uważniej patrzeć władze na ręce. Że to niedobrze? Trudno, trzeba edukować. Urzędników. Bo jak na razie to oni nie dorośli do demokracji.
@RY1@i02/2014/059/i02.2014.059.000000200.802.jpg@RY2@
Andrzej Andrysiak zastępca redaktor naczelnej
Andrzej Andrysiak
zastępca redaktor naczelnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu