Dziennik Gazeta Prawana logo

Lekarstwo na sędziowską rutynę i brak doświadczenia życiowego

2 lipca 2018

Minęły czasy, gdy gros ławników stanowiły osoby nieczynne zawodowo, bez wykształcenia, o których niekiedy pogardliwie mówiono "paprotki"

W artykule z 17 stycznia 2014 r. (DGP 11/2014) pisałem o obradach Okrągłego Stołu dla sądownictwa organizowanego przez SSP "Iustitia". W dokumencie końcowym zawarliśmy postulat "zapewnienia właściwych form udziału obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości". Z kolei oczekiwania ze strony ławników przedstawił w swoim artykule z czerwca 2013 r. "Dwunastu gniewnych ludzi wartych naśladowania" (DGP 122/2013) Jerzy Ząbkiewicz - przewodniczący Stowarzyszenia Sędziów Społecznych, z którym w wielu sprawach się zgadzam.

Ławnicy niczym dodatkowy zawór bezpieczeństwa

Udział ławników jest przewidziany w konstytucji, ale czy jest rzeczywiście potrzebny? Jako sędzia zawodowy z 25-letnim stażem orzeczniczym w pionie karnym chciałbym przedstawić swój punktu widzenia. W swojej pracy spotykałem się z różnymi ławnikami. Zarówno z takimi, którzy przejawiali aktywność, jak i z tymi całkowicie biernymi. Niezależnie od tego zawsze uważałem, że orzekanie razem z ławnikami ma głęboki sens. Dla sędziego zawodowego dużym zagrożeniem jest rutyna i brak doświadczenia (zwłaszcza na początku drogi zawodowej), bo sędzią można przecież zostać mając zaledwie 30 lat.

Ławnicy na ogół są w średnim lub starszym wieku. Mają bogate doświadczenie życiowe. Tym cenniejsze, że zazwyczaj nie pracują w zawodach prawniczych. Także więc zderzenie wiedzy prawniczej sędziego zawodowego z wiedzą i doświadczeniem życiowym zawodowym ławnika jest jak najbardziej wskazane i powoduje, że orzeczenia sądu są bardziej sprawiedliwe.

Gdy sędzia starzeje się, również jego doświadczenie życiowe ulega wzbogaceniu, ale przez to sens udziału ławnika nie zanika. Zachodzi bowiem (im dłużej się orzeka, tym większe) niebezpieczeństwo popadnięcia w rutynę. Sprawy często są do siebie bardzo podobne. Patrzymy (my, czyli sędziowie zawodowi) na nie głównie przez pryzmat artykułów, orzecznictwa Sądu Najwyższego itp. Ławnik daje nam wówczas innego rodzaju spojrzenie, wrażliwość i jest swoistym "zaworem bezpieczeństwa". Niejednokrotnie może wskazać nam na jakiś aspekt sprawy, który mogliśmy zlekceważyć, odnoszący się zarówno do dowodów (wpływających na ocenę winy), jak i samej kary (w procedurze karnej). Mimo że to sędzia zawodowy kieruje tokiem rozprawy, również ławnicy potrafią zadać sensowne pytania, a będąc nawet biernymi obserwatorami procesu, dobrze słuchać i rzetelnie ocenić zebrany materiał dowodowy w sprawie.

Potrzebne specjalne szkolenia z prawa i procedury

Od lat uczestniczę w opiniowaniu kandydatów na ławników w miejscowych samorządach. Sam staram się w takich komisjach propagować osoby zaangażowane społecznie, z odpowiednim wykształceniem i doświadczone życiowo oraz zawodowo. Nie są to czasy, gdy gros ławników stanowiły osoby nieczynne zawodowo, bez wykształcenia, o których niekiedy pogardliwie mówiono "paprotki", bo stanowili jedynie formalne tło składu orzekającego. Teraz nawet osoby na emeryturze wykazują się wiedzą, doświadczeniem i aktywnością, wspomagając sędziego zawodowego.

Nie zaszkodziłoby jednak, gdyby w większym zakresie przeprowadzono dla ławników stosowne szkolenia, o co apeluje również Jerzy Ząbkiewicz. Oczywiście nikt nie zrobi z ławników prawników. Nie przekaże im takiej wiedzy, jaką uzyskują sędziowie po 5-letnich studiach. Jednak wiedza na temat istotnych zasad prawa, np. karnego, procedury bardzo by się ławnikom przydała. Wówczas sędziowie zawodowi nie musieliby im (zwłaszcza na początku ich kadencji) za każdym razem tłumaczyć kwestii podstawowych dla orzekania.

Innym aspektem przemawiającym za udziałem ławników w postępowaniu sądowym jest stworzenie czy też utrzymanie pola aktywności dla obywateli. Wielu propaguje model społeczeństwa obywatelskiego, czyli takiego gdzie obywatel czynnie udziela się nie tylko społecznie, ale uczestniczy w wydawaniu decyzji dotyczących ogółu.

Aktywność obywateli również na polu wymiaru sprawiedliwości jest godna pochwały. Nie bez znaczenia może być tu również aspekt edukacyjny dla społeczeństwa. Często działanie sądownictwa i orzeczenia sądów są traktowane jako niezrozumiałe, a wyroki nawet za niesprawiedliwe.

Tymczasem ci, co formułują takie opinie, na ogół swoją wiedzę czerpią z nie zawsze rzetelnych i pełnych źródeł. Każdy ławnik ma możliwość swoją wiedzą (zachowując tajemnicę narady w konkretnej sprawie) o postępowaniu sądowym, o prawie podzielić się z najbliższą rodziną, znajomymi. Każdy zatem z grona kilkunastu tysięcy ławników może "promieniować" dobrą wiedzą prawną na wiele osób i przyczynić się do wyższej świadomości prawnej społeczeństwa.

Sędziowie pokoju - szanowani lokalni arbitrzy

Poza obecnie funkcjonującym modelem ławnika można również zastanowić się nad wykorzystaniem energii społecznej obywateli w instytucji sędziego pokoju. Ta instytucja istniała w Polsce w okresie międzywojennym, a obecnie funkcjonuje m.in. w Wielkiej Brytanii. Nie musi to być osoba o wykształceniu prawniczym, ale ciesząca się zaufaniem i poważaniem w lokalnej społeczności - taki lokalny arbiter. W wielu środowiskach, np. Romów, do dziś część sporów jest rozstrzygana poza systemem prawnym, właśnie przez lokalnego w danej społeczności arbitra cieszącego się szacunkiem i zaufaniem.

Taki sędzia pokoju mógłby orzekać w drobnych sprawach, przy uproszczonej procedurze z pomocą wykwalifikowanego asystenta, sekretarza. Mogłoby to usprawnić wymiar sprawiedliwości poprzez możliwość skupienia się w sądach i składach zawodowych lub zawodowo-ławniczych na sprawach poważnych, najbardziej istotnych. Również nie bez znaczenia jest większa akceptacja dla takich orzeczeń - wydanych przez lokalnych arbitrów - niż orzeczeń sądów jako bezosobowych organów władzy sądowniczej państwa. Wymaga to jednak woli politycznej, a następnie istotnych zmian w prawie, dlatego na razie sygnalizuję to tylko przy okazji omawiania instytucji ławnika.

Mniej mi się podoba natomiast występująca w prawie amerykańskim instytucja ławy przysięgłych, także wskazana przez pana Jerzego Ząbkiewicza jako warta naśladowania. Moim zdaniem dużą rolę w podejmowaniu przez nich (tj. członków ławy przysięgłych) decyzji grają emocje i teatralne przedstawianie dowodów przez strony. Przysięgli orzekają o winie, a sędzia zawodowy o karze. Lepszy jest jednak model kontynentalny, w ramach którego uprawnienia sędziego zawodowego i ławnika (sędziego społecznego) są równe i za utrzymaniem obecnego modelu się opowiadam.

Ocenie i ewentualnej zmianie powinna podlegać jednak rola ławników (w jakiej kategorii spraw mają orzekać), ich przygotowanie (szkolenie, sposób wyboru etc.) i należyte wynagrodzenie za czas poświęcony na obywatelskie spełnienie obowiązku w ramach sprawowania wymiaru sprawiedliwości.

Mniej mi się podoba występująca w prawie amerykańskim instytucja ławy przysięgłych. Lepszy jest model kontynentalny, w ramach którego uprawnienia sędziego zawodowego i ławnika są równe

@RY1@i02/2014/046/i02.2014.046.07000020a.804.jpg@RY2@

FOT. MAT. PRASOWE

Jacek Przygucki sędzia Sądu Okręgowego w Suwałkach, współorganizator projektu "Okrągły Stół dla sądownictwa"

Jacek Przygucki

sędzia Sądu Okręgowego w Suwałkach, współorganizator projektu "Okrągły Stół dla sądownictwa"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.