Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Trzy małpy w mieście dwóch koziołków

27 czerwca 2018

Czy jawność stała się produktem regionalnym? Tak stan praktykowania ustawy o dostępie do informacji publicznej określił kilka dni temu Krzysztof Izdebski, prawnik z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

Dziś bowiem to, czy sąd administracyjny będzie prowadził sprawę jawności dokumentów publicznych, czy też ją zawiesi, zależy od tego, czy jest to sąd z Poznania, czy z Warszawy. W stolicy Wielkopolski sędziowie wzięli za dobrą monetę zgłoszone Trybunałowi Konstytucyjnemu wątpliwości I prezesa Sądu Najwyższego co do ustawy o informacji publicznej. Zgodnie z przepisami mogli zawiesić procesy dotyczące sporów obywateli z urzędnikami o jawność - do czasu rozstrzygnięcia Trybunału. I skrzętnie z tej szansy skorzystali. W Warszawie sądy w analogicznych sprawach oddaliły wnioski o zawieszenie, nawet gdy składał je sam Sąd Najwyższy.

Czy chcę więc pisać o wyższości Warszawy nad Poznaniem? Wolałabym takich porównań uniknąć. Pech jednak chciał, że jestem świeżo po lekturze "Maestra" Marcina Kąckiego (2013, wyd. Agora). Podtytuł tej książki to "40 lat milczenia o skandalu w mieście zasłoniętych firanek". Pozornie jest to historia Wojciecha Kroloppa - wpływowej postaci Poznania, dyrygenta skazanego za długoletnie molestowanie seksualne oddanych mu pod opiekę małych chórzystów. W rzeczywistości to historia miasta, które - jak trzy japońskie małpy - woli nie widzieć, nie słyszeć ani nie mówić o pewnych sprawach. Przez czterdzieści lat wszyscy domyślali się krzywdy, ale nikt nie powiedział o niej na głos.

Przepraszam wszystkich poznaniaków, których takie analogie mogą dotknąć. Wolałabym jednak, żeby podejście do jawności wynikało - wszędzie - z respektu do demokracji i praw obywatelskich, a nie z miejsca na mapie; żeby w każdym mieście transparentność władzy była rozumiana szeroko. Bo przy odsłoniętych firankach trudniej ukryć patologie.

Przecież gdybyśmy wszyscy byli wścibskimi sąsiadami - których skądinąd nikt nie lubi - gorzej byłoby na tym świecie przestępcom. I to - choć taka analogia brzmi szokująco - zarówno pedofilom, dręczycielom dzieci, jak i nadużywającym władzy urzędnikom rozmaitych szczebli.

@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.18300070a.802.jpg@RY2@

Barbara Kasprzycka zastępca kierownika Gazety Prawnej

Barbara Kasprzycka

zastępca kierownika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.