Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W prokuraturze PRL trzyma się mocno

27 czerwca 2018

Znów się przekonaliśmy, że przy obecnym, hierarchicznie ukształtowanym modelu, upstrzonym jedynie tu i ówdzie niewielkimi akcentami prokuratorskiej autonomii, może dochodzić do wielu nadużyć

Kilka dni temu miały miejsce głośne wydarzenia na szczytach władzy w prokuraturze wskazujące, iż nadal nie wypracowano jednorodnego stanowiska w zakresie ustrojowego kształtu tej instytucji. Z jednej strony bowiem doszło do próby ograniczenia niezależności prokuratury przez samego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, z drugiej zaś do ostrej reakcji Krajowej Rady Prokuratury oraz Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Jednocześnie mnożą się sytuacje na dolnych szczeblach prokuratury, które pokazują, iż przyjęty jeszcze za czasów głębokiego PRL, a funkcjonujący z niewielkimi zmianami do dziś model nie wytrzymał próby czasu.

Wywalczona z wielkim trudem zmiana polegająca na rozdzieleniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego okazała się niewystarczająca dla zapewnienia prokuraturze długo oczekiwanej i obiecywanej przez wszystkie kolejne ekipy polityczne niezależności. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, iż pomimo ćwierćwiecza demokratycznych rządów w naszym kraju, pomimo szlachetnych postulatów mających zapewnić prokuraturze swobodne i bezstronne funkcjonowanie, nadal uparcie dąży się do jej uzależnienia od władzy wykonawczej. Politycy wiedzą doskonale, że prokuratura to potężny oręż mogący służyć osłabieniu, a nawet wyeliminowaniu realnych i potencjalnych przeciwników.

Wobec powyższego trzeba zatem mieć świadomość i przy każdej okazji głośno powtarzać, że instytucja ta - jeśli ma służyć uczciwym obywatelom, a nie tylko aktualnej ekipie rządzącej - powinna być od władzy wykonawczej realnie odseparowana. Tego efektu nie można, jak widać, osiągnąć wyłącznie poprzez oddzielenie stanowiska PG od ministra sprawiedliwości. Potrzebna jest kompleksowa reforma, sięgająca podmiotów położonych najniżej w hierarchii prokuratury. Co najistotniejsze, reforma ta powinna zostać poprzedzona wnikliwą debatą reprezentantów całego środowiska, a nie tylko przedstawicieli najwyższego szczebla, zupełnie oderwanych od wiedzy praktycznej.

Zdarzenia będące przedmiotem ostatnich posiedzeń Krajowej Rady Prokuratury wskazują, iż przy obecnym hierarchicznie ukształtowanym modelu, upstrzonym jedynie tu i ówdzie niewielkimi akcentami prokuratorskiej autonomii, dochodzić może do wielu nadużyć. Obowiązuje nadal wiele ułomnych rozwiązań prawnych, które w nieodpowiednich rękach mogą stanowić narzędzie ograniczenia niezależności prokuratorów, a pośrednio także całej prokuratury. Wszystkie one sprowadzają się do wspólnego mianownika, którym jest pogłębiający się podział kadry prokuratorskiej na prokuratorów liniowych i prokuratorów funkcyjnych.

Należy zdać sobie sprawę z tego, iż urzędujący we wszystkich prokuraturach powszechnych kierownicy tych jednostek stanowią de facto ostatni, a przy tym najważniejszy bastion władzy wykonawczej w strukturach wymiaru sprawiedliwości. Prokurator funkcyjny każdej instancji - apelacyjny, okręgowy czy rejonowy, jego zastępca, kierownik działu czy naczelnik wydziału mogą zgodnie z aktualnie obowiązującą ustawą o prokuraturze wydawać wszelkie polecenia podległym bezpośrednio prokuratorom. Wyjątkiem opisanym w art. 8 tej ustawy są polecenia dotyczące treści czynności prawnej.

Tajemnicą poliszynela jest jednak to, iż również ten zakaz przy aktualnym modelu funkcjonowania prokuratury można z łatwością obejść. Dzieje się to wprawdzie w sposób nieformalny, ale warunki ku temu zapewnia obowiązujące, niedoskonałe w tym zakresie prawo. Przełożeni są bowiem wyposażeni w wiele uprawnień, którymi mogą żonglować w celu nieformalnego podporządkowania sobie podwładnych. Mogą np. przydzielać sprawy według swojego uznania, niekoniecznie sprawiedliwie. Mogą określać terminy dyżurów zdarzeniowych, przydzielać wokandy i inne zadania, określać terminy urlopów, wyznaczać zastępstwa, kierować na delegacje. Mogą wreszcie zapoznawać się ze wszystkimi poczynaniami podwładnych, dokonywać krytycznej oceny ich pracy i formułować opinie wpływające na ich dalszą karierę.

Jak pokazują ostatnie, głośne już w naszym środowisku sprawy, taki stan rzeczy niejednokrotnie prowadzi do nadużyć. Zdarza się bowiem, iż w prokuraturze załatwiane są prywatne interesy czy wręcz porachunki o podłożu np. politycznym lub biznesowym. Prokurator przełożony dysponujący tak znacznym katalogiem narzędzi nacisku może realizować polecenia płynące "z góry" lub załatwiać własne interesy. Co gorsza, wobec tak określonych władczych uprawnień zdolny jest osiągać te cele rękoma swoich podwładnych - prowadzących dane postępowania. Taka sytuacja nie ma zatem z prokuratorską niezależnością nic wspólnego.

Funkcjonowanie prokuratury w tym zakresie powinno zostać niezwłocznie zreformowane. Sposobu na rozwiązanie tego problemu nie trzeba szukać daleko. Wystarczy spojrzeć, jak podobne instytucje zorganizowane są w polskich sądach. Tam również pracują sędziowie orzecznicy (liniowi) oraz sędziowie funkcyjni, którzy jednak nie są zupełnie oderwani od orzekania, czyli pracy merytorycznej. Kompetencje sędziów funkcyjnych (prezesów sądów, przewodniczących wydziałów) w stosunku do sędziów orzeczników są jednak nieporównywalnie mniejsze niż odpowiednie kompetencje prokuratorów funkcyjnych w prokuraturze. Ograniczają się one do spraw czysto organizacyjnych i administracyjnych. Najistotniejsza różnica polega na tym, iż sędziowie zajmujący stanowiska kierownicze nie mogą rozdzielać spraw według uznania. Wyręcza ich w tym określony w ustawie o ustroju sądów powszechnych prosty algorytm związany z kolejnością wpływu spraw do sądu. Dzięki takiemu rozwiązaniu możliwe jest sprawne kierowanie pracą i organizowanie pracy sądów przy jednoczesnym zachowaniu niezawisłości sędziowskiej.

Nie ma żadnych obiektywnych i racjonalnych powodów, które uniemożliwiałyby wprowadzenie tych samych lub innych, ale w pełni obiektywnych sposobów w polskiej prokuraturze. Należy przecież dążyć do takiego uregulowania, które ex lege chroniłoby instytucję przed zakusami przypadkowych osób nienadających się do sprawowania władzy. Innymi słowy, z uwagi na to, iż, jak wiadomo, najsłabszym ogniwem funkcjonowania danej instytucji jest czynnik ludzki, ograniczać należy elementy od tego czynnika zależne, w sposób nieograniczony uznaniowe. Zamiast tego tam, gdzie to tylko możliwe, wprowadzać należy rozwiązania obiektywne. Będzie to sprzyjało transparentności, która działa jedynie z korzyścią dla ogółu obywateli. Ponadto zmniejszy to lub wręcz zlikwiduje pogłębiający się obecnie dysonans pomiędzy prokuratorami funkcyjnymi, a liniowymi, który niejednokrotnie paraliżuje funkcjonowanie całej instytucji i w wielu przypadkach prowadzi do sytuacji wręcz dramatycznych.

Zdarza się, że w prokuraturze załatwiane są prywatne interesy czy wręcz porachunki o podłożu np. politycznym lub biznesowym

@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.07000070a.801.jpg@RY2@

Tomasz Salwa prokurator, członek prezydium Rady Głównej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP

Tomasz Salwa

prokurator, członek prezydium Rady Głównej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP

@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.07000070a.802.jpg@RY2@

Marek Zieliński prokurator, członek Głównej Komisji Rewizyjnej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP

Marek Zieliński

prokurator, członek Głównej Komisji Rewizyjnej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.