Biorąc prawa naprawdę poważnie
Stawianie pytania, czy Polska bierze prawa poważnie, na pozór wydaje się przesadne. Konstytucja RP deklaruje przecież w preambule, że została ona ustanowiona m.in. po to, aby "na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie", a wszyscy obywatele są "równi w prawach". Nawiązując do tytułu książki wybitnego filozofa Ronalda Dworkina, można stwierdzić, że nasza ustawa zasadnicza "bierze prawa poważnie". Obserwując praktykę polityczną, trudno być jednak całkowicie spokojnym. Nie oznacza to, że zachodzą poważne zdarzenia, które uzasadniałyby katastrofalny ton. Mamy raczej do czynienia z pewnymi zdarzeniami wzbudzającymi niepokój.
Niepokój pierwszy
Najpoważniejszym zdarzeniem jest sprawa więzień CIA. Wydaje się, że reakcją na pojawiające się dowody, które wskazują, iż na terenie Polski więziono ludzi bez wyroku oraz poddawano ich torturom, musi wzbudzić powszechne oburzenie. Zakaz tortur jest jedną z cenniejszych zdobyczy cywilizacyjnych Zachodu i jako taka stanowi składnik jego tożsamości. Artykuł 233 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że "Ustawa określająca zakres ograniczeń i wolności i praw człowieka i obywatela w czasie stanu wojennego i wyjątkowego nie może ograniczać praw określonych w art. 30 (godność człowieka), (....) art. 39, art. 40 i art. 41 ust. 4 (humanitarne traktowanie)". Prawa te są niederogowalne.
Pomijając sferę prawa międzynarodowego, już treść polskiej ustawy zasadniczej powinna wzbudzić wśród klasy politycznej poważne i wyrażone publicznie zaniepokojenie doniesieniami o więzieniach CIA. Mamy jednak do czynienia z zaprzeczaniem, powoływaniem się na wyższą konieczność, milczeniem czy też rytualnym wzajemnym okładaniem się polityków.
W takiej sprawie powinien istnieć konsensus polityczny, bo dotyczy ona fundamentalnych wartości demokratycznego państwa prawa. Niestety okazało się, że ważniejszy dla polityków jest różnie uzasadniany (np. wojna cywilizacji z terroryzmem) konsensus co do "specjalnych" stosunków z USA wynikający z "polskiej racji stanu".
Niepokój drugi
Drugim niepokojącym faktem było przystąpienie Polski do protokołu brytyjskiego, który dotyczy "sprecyzowania stosowania" Karty praw podstawowych UE (protokół to dołączona do traktatu lizbońskiego klauzula dotyczącą ograniczenia stosowania całości przepisów karty dla obywateli Wielkiej Brytanii i Polski - red.).
Oczywiste jest, że sposób stosowania prawa zależy od jego interpretacji. Zgodnie z teorią prawa jego stosowanie jest niemożliwe bez jego zinterpretowania. Czy postanowienia protokołu w istotny sposób precyzują interpretację karty? W nauce prawa dominuje pogląd, że protokół ten nie wnosi nic istotnego do treści karty (por. art. 1 ust. 1 protokołu z art. 51 karty) oraz nie wpływa istotnie na status prawny obywatela RP. Istotnym problemem jest fakt, że protokół brytyjski nie tyle precyzuje, ile utrudnia interpretację części postanowień karty. Przyjmując perspektywę zwykłego obywatela, trudno zrozumieć, wnioskując z samej tylko treści protokołu, jaki cel miał on osiągnąć. Zaletą aktów prawnych takich jak Karta praw powinna być kartezjańska jasność i wyraźność (nie oznacza to, że kartę cechują wspomniane przymioty), co pozwalałoby wpływać takiemu aktowi na ogólną europejską kulturę prawną i świadomość jednostek (nie tylko na prawników) odnośnie do praw podstawowych.
Głównym celem przyjęcia protokołu, jak się wydaje, był cel polityczny (w Polsce związany z obawami odnośnie do małżeństw jednopłciowych czy zakupu ziemi przez Niemców). Jeżeli był to cel jedyny, można postawić moralno-polityczny zarzut, że tak błahe powody wpłynęły na poziom czytelności postanowień karty, której znaczenie z uwagi na poruszaną materię winno być większe niż nieuzasadnione, jak się okazało, obawy formułowane przez kilku polityków.
Niepokój trzeci
Trzecim zdarzeniem jest kontrowersyjna ustawa o izolowaniu niebezpiecznych przestępców. Już same jej medialne określenia - lex Trynkiewicz lub ustawa o bestiach - wzbudzają niepokój. Uzasadnianie, że właściwie uchwalono ją dla kilku osób, że właściwie dotyczy "bestii", a nie "zwykłego obywatela", wskazuje na bezradność władz.
Bezpieczeństwo jest sprawą poważną i państwo powinno je zapewnić obywatelom chociażby w stopniu minimalnym. Jednak pomysł izolowania niebezpiecznych osób po odbyciu kary jest kontrowersyjny z kilku powodów. Po pierwsze, ustawa jako akt w sposób generalnie określający zakres podmiotowy ma zastosowanie nie tylko do osób, którym na mocy amnestii zamieniono karę śmierci na 25 lat pozbawienia wolności. Będzie ją można stosować do innych skazanych. Po drugie, wchodzi w konflikt z zasadą nieodpowiadania dwa razy za ten sam czyn. W tej sytuacji należałoby w sposób niebudzący wątpliwości uzasadnić, że dalsza izolacja jest terapią, a nie karą, co jest raczej trudne, lecz nie niemożliwe. Po trzecie, dotyka filozofii państwa, bo przyjmując prawa jednostki jako fundament aksjologiczny ustroju państwa, każde ich ograniczenie należałoby w sposób możliwie bezsprzeczny uzasadnić jako "konieczne w demokratycznym państwie" (por. art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).
Art. 30 konstytucji stanowi: "Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych". Naruszanie wolności w imię bezpieczeństwa stanowi pewien wyłom w filozofii ustroju RP. Nie wynika z tego, że należy wolność i prawa traktować dogmatycznie, lecz konieczność rozważnego podejścia do regulacji kontrowersyjnych z uwagi na prawa i wolności jednostki. Być może ustawa o izolowaniu niebezpiecznych przestępców jest konieczna. Dlaczego uchwalono ją w ostatniej chwili i (podobno) dla kilku osób? Dlaczego nie zrobiono tego wcześniej, aby odbyła się spokojna debata, a Trybunał Konstytucyjny mógł się pochylić nad nią, wyjaśniając w ten sposób wątpliwości co do jej konstytucyjności?
Strażnicy konstytucji
Powyższe niepokoje nie mogą stanowić podstawy do wyprowadzania kategorycznych wniosków co do poziomu ochrony praw człowieka i obywatela w Polsce. Wskazują jednak na pewien niepokojący stosunek klasy politycznej do praw jednostki. Dotyczy to właściwie wszystkich ważniejszych partii: SLD (więzienia CIA), PiS (protokół brytyjski), PO (lex Trynkiewicz).
W preambule do Konstytucji RP zapisano: "pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane". O tym władze publiczne nie mogą zapominać. Niedawno na łamach "Gazety Wyborczej" prof. Marcin Król alarmował, że nie traktujemy myślenia poważnie. Aby traktować to, o czym myślimy, jako sprawę ważną, musimy w sposób poważny do niej podchodzić. Biorąc pod uwagę historię XX w., kwestia praw jednostki jest sprawą śmiertelnie poważną. Bo stanowią one fundament nowoczesnego państwa i prawa.
Wybitny teoretyk prawa Georg Jellinek pisał, że "uznanie jednostek za osoby jest podstawą wszelkich stosunków prawnych. (...) Żaden stan prawny nie wiązałby tysięcy niewolników, nieprzeczuwających, iż ich egzystencja opiera się na zasadzie wzajemności". Sprawę praw jednostki każdy - obywatel, polityk, urzędnik - powinien traktować poważnie, bowiem są wyrazem uznania podmiotowości ludzkiej. Być może w codziennym życiu nie odczuwa się wagi tych spraw. Dzieje się tak dopóty, dopóki nie odczujemy braku poszanowania praw i wolności przez urzędnika, polityka czy innego obywatela. Biorąc prawa poważnie, wszyscy jesteśmy strażnikami konstytucji i wyrażonej w niej idei godności ludzkiej.
W codziennym życiu nie odczuwa się wagi praw jednostki. Dzieje się tak, dopóki nie odczujemy braku poszanowania praw i wolności przez urzędnika czy polityka
@RY1@i02/2014/041/i02.2014.041.000003100.803.jpg@RY2@
Wojciech Włoch dr nauk humanistycznych, filozof prawa, pisze doktorat na WPiA UMK z zakresu teorii prawa konstytucyjnego
Wojciech Włoch
dr nauk humanistycznych, filozof prawa, pisze doktorat na WPiA UMK z zakresu teorii prawa konstytucyjnego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu