Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

I co nam zrobisz, podatniku

29 czerwca 2018

Nie każdy potrzebuje samodzielnego biura, by prowadzić biznes. Czasem wystarczy tylko komputer i dostęp do internetu. Przecież mamy wolność gospodarczą i każdy może się zająć prowadzeniem dowolnego biznesu praktycznie z dowolnego miejsca na ziemi. Tym, którym nie opłaca się wynajmowanie pomieszczeń dla firmy albo kupowanie w tym celu nieruchomości, inni przedsiębiorcy wychodzą naprzeciw i oferują wspólne korzystanie z jednego biura, pod jednym adresem. To tzw. wirtualne biura lub biura coworkingowe (bo można dzielić jedną powierzchnię do pracy z innymi). Za opłatą użyczają przedsiębiorcom adresu korespondencyjnego, świadczą usługi przechowywania dokumentów czy nawet oferują dostęp do salki konferencyjnej.

Wydawałoby się więc, że w czasach dojrzałego polskiego kapitalizmu i powszechnej deregulacji niemal wszystkich aspektów życia społeczno-gospodarczego biznes w postaci prowadzenia wirtualnego biura to strzał w dziesiątkę i żyła złota na polskim rynku. Niestety, jak się okazuje, deregulacja nie działa wszędzie. Oto bowiem pojawia się państwo i pod postacią pracowników administracji podatkowej stwierdza, że w jednym tego typu biurze nie może działać wiele różnych firm. Odmawia więc nadania klientom takich biur NIP, na zasadzie "nie, bo nie", bez merytorycznego uzasadnienia. Skutek jest taki, że bez NIP nowi przedsiębiorcy nie mogą zacząć prowadzić działalności, a właściciele wirtualnych biur nie mają zysków, bo klienci nie mogą korzystać z ich usług.

Ci, którym urząd skarbowy rzucił kłody pod nogi, nie pozostają jednak bierni i walczą o swoje w sądzie. Ciekawe rozstrzygnięcie zapadło 28 stycznia 2014 r. w Gdańsku (sygn. akt I Sa/Gd 1401/13), kiedy tamtejszy WSA uchylił decyzję organów i stwierdził, że postępowanie w sprawie nadania NIP to jedynie czynność techniczna, która ma się sprowadzać tylko do zbadania, czy podatnik spełnił warunki formalne. A jeśli wniosek o NIP zawierał adres siedziby (choćby było to biuro, którego adresem posługuje się jeszcze kilkanaście innych firm, a w samym pomieszczeniu znajdują się dwa biurka i jeden komputer), to urząd nie może nie realizować wniosku podatnika. Musi więc nadać mu NIP.

Parafrazując więc słynną scenę z filmu "Miś" Stanisława Barei, kiedy kierownik szatni restauracyjnej oświadcza klientowi, że "nie mamy pańskiego płaszcza. I co pan nam zrobisz?", podatnikowi, któremu urząd skarbowy odmawia nadania NIP, pozostaje zawsze odpowiedzieć: "pójdę do sądu". Jestem jednak pewny, że jedna instancja nie wystarczy do rozstrzygnięcia sporu o wirtualne biura. Trzeba poczekać na stanowisko, jakie w tej sprawie zajmie Naczelny Sąd Administracyjny. Ale tego możemy się spodziewać za jakieś dwa lata. Wątpię jednak, aby do tego czasu urzędy skarbowe zmieniły swoje podejście do przedsiębiorców, którzy chcą wpisać jako siedzibę prowadzonej działalności adres wirtualnego biura.

Przypadek wirtualnych biur to niejedyny przykład praktyk urzędów skarbowych utrudniających życie podatnikom. Wiele problemów związanych z wymogami urzędów mają ci, którzy np. odziedziczyli jakiś majątek i chcą skorzystać z ulgi podatkowej dla najbliższej rodziny. W tym celu udają się do urzędu i składają tam odpowiedni formularz. Na miejscu w urzędowym okienku okazuje się, że pracownik nie przyjmie formularza, bo brakuje postanowienia sądu o nabyciu spadku. Podatnik musi więc jeszcze raz przyjść do urzędu, mimo że sądy na podstawie przepisów wykonawczych ministra sprawiedliwości przekazują takie informacje do organów podatkowych. Te mają więc wiedzę o nabyciu spadku.

Problemy mają też ci, których ktoś z najbliższej rodziny obdarzył bezpłatnym prawem do mieszkania w lokalu. O tym też dowiadują się urzędy od notariuszy, a mimo to żądają dodatkowego zgłoszenia. Te praktyki działań urzędów są jednak poważniejsze niż kwestie wirtualnych biur, ponieważ jeśli podatnik nie złoży wymaganego przez urząd formularza i załączników w terminie, to zapłaci podatek, często bardzo wysoki. I co, podatniku, zrobisz wtedy urzędowi? Możesz pójść do sądu, ale najpierw będziesz musiał zapłacić.

Przypadek wirtualnych biur to niejedyny przykład utrudniających życie praktyk fiskusa

@RY1@i02/2014/032/i02.2014.032.071000200.802.jpg@RY2@

Przemysław Molik dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Przemysław Molik

dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.