Była demokracja, idzie irytacja
Więzi łączące polityków z wyborcami przypominają sparciały sznurek, który zerwie się lada chwila. Politykom w tańcu już nie przeszkadza elektorat. A ten pluje na wszystko, co publiczne
W filmie "Chłopaki nie płaczą" Olafa Lubaszenki dziekan Zajączek z Akademii Muzycznej mówi szczerze o relacji wykładowców i studentów: "Oni są skłonni pomyśleć, że my tu jesteśmy dla nich". Dzisiaj tak samo myślą o nas, wyborcach, politycy, którzy albo nie liczą się ze zdaniem elektoratu, albo biorą pod uwagę jedynie potrzeby tej części społeczeństwa, która na nich głosuje. Nie jest to przypadłość typowo polska, dzisiaj cały świat działa w ten sposób. Wojna nerwów między zamkniętymi w gabinetach premierami, ich ministrami i doradcami z jednej strony a milionami ludzi z drugiej trwa w najlepsze. Z tej walki nikt nie wychodzi zwycięsko.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.