Akcja, reakcja, rezygnacja
Jedna czwarta rynku żywności wymyka się spod wszelkiej kontroli. Wydajemy rocznie dziesiątki miliardów na produkty, co do których pochodzenia i składu nie możemy mieć żadnej pewności - kto, z czego i w jaki sposób je wyprodukował. Wkładamy je do koszyka podczas każdych zakupów i nieświadomie zjadamy coś, czego świadomie nigdy nie wzięlibyśmy do ust.
Wszyscy pamiętamy mnóstwo wzbudzających mdłości przykładów: sól drogową w przetworach, metale ciężkie w suszu jajecznym, ubiegłoroczne skandale z mięsem, kiedy to konina znajdowała się opakowaniach ze 100-proc. zawartością wołowiny. Pamiętamy kampanię, którą przeciwko naszym producentom wytoczyli nasi południowi sąsiedzi i konkurenci z Zachodu, obawy firm tracących na spadających zamówieniach z zagranicy. Jesteśmy świadomi odwieczngo konfliktu z Rosją, która co rusz wytyka nam nieprawidłowości przy eksporcie produktów rolno-spożywczych. Pamiętamy też deklaracje i zapowiedzi polityków i ekspertów, którzy jak z rękawa sypali pomysłami na poprawę systemu kontroli żywności. I co?
Podobno gotowe są dwa projekty. Resort rolnictwa przygotował plan konsolidacji Inspekcji Weterynaryjnej, Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Państwową Inspekcję Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii. Czeka on, aż Rada Ministrów znajdzie czas, by się nim zająć. W szufladzie marszałek Sejmu leży też idący dalej projekt poselski, który zakłada, żeby połączoną inspekcję uniezależnić od resortów zdrowia i rolnictwa. Kiedy słowo stanie się ciałem? Czy trzeba z tym czekać na następną wielką aferę z fałszowaną żywnością? A może Unia za nas załatwi sprawę. W końcu w niej też z żywnością nie jest wiele lepiej.
Piotr Buczek
zastępca kierownika działu branże i firmy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu