Procenty uderzyły politykom do głowy
Jak każdy z nas, użytkowników dróg, jestem za zwiększeniem bezpieczeństwa ruchu drogowego. Ale jestem też adwokatem wychowanym w duchu szacunku dla prawa i niechęci do wszelkiej maści populizmów. Dlatego gdy po tragicznych doniesieniach z ostatnich dni ostygną już gorące głowy, sugeruję chwilę refleksji. Wówczas stanie się jasne, że nawet najsurowsze kary nie wyeliminują nietrzeźwych kierowców, a akcje organizowane ad hoc, pod wpływem tych doniesień, nie zastąpią przemyślanych systemowych działań.
Dobrze ilustrują to dane policji. W dniu głośnej konferencji na temat zaostrzenia kar dla osób prowadzących pojazdy pod wpływem alkoholu zatrzymano kolejnych pijanych kierowców. W kolejnych dniach też niewiele się zmieniło w statystykach. Nie wierzę, aby po wejściu w życie zapowiedzi rządu te dane radykalnie się poprawiły.
Ale jest też i inna statystyka. Otóż według policyjnych danych w roku 2013 w porównaniu z 2012 spadła liczba pijanych kierowców, a tendencja spadkowa jest stała. Napawa optymizmem, iż rzeczywiście mniej Polaków siada za kierownicę pod wpływem alkoholu. Powoli, ale jednak zmienia się nastawienie społeczne i spada przyzwolenie na prowadzenie pojazdów po k0ieliszku. W tym upatruję najskuteczniejszą metodę walki z problemem. Tylko konsekwentna akcja społeczna i edukacyjna, wspierana systemowymi działaniami policji, a nie absurdalne przepisy, np. takie jak obowiązek wożenia alkomatu w każdym samochodzie, prowadzić będą do eliminowania problemu. Zaś pomysł z alkomatem to tylko populizm. Jak pokazują badania, wprowadzenie drastycznych kar nigdzie nie zmniejszyło przestępczości. Wszystkie dane wyraźnie pokazują, że znacznie więcej ludzi ginie na drogach z powodu przekroczenia prędkości niż przez pijanych kierowców. Jednak jakoś nikt nie proponuje, by za przekroczenie prędkości o 10 km/h odbierać prawo jazdy na 10 lat, a za przekroczenie o 20 km/h na 20 lat. Drugą częstą przyczyną śmiertelnych wypadków jest niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze. Dobrze, że nikt nie proponuje automatycznego zamykania wszystkich dróg w czasie załamania pogody.
Nie trzeba być prawnikiem z wieloletnim doświadczeniem, by wiedzieć, że nikogo nie nauczy się przestrzegania prawa i szanowania zasad poprzez zaostrzanie i tak surowych kar. W ten sposób nie wyrzucimy pijaków zza kierownicy, bo oni, prowadząc pojazdy pod wpływem alkoholu w nosie mają jakiekolwiek sankcje karne. Pijani zazwyczaj są przekonani, że żadna kara ich nie spotka i nic złego na drodze się nie stanie. Więcej, oni po prostu lekceważą własne i cudze życie. Znacznie bardziej odstraszać będzie nie wysokość kary, lecz jej nieuchronność. Dlatego konieczne jest nie tylko zwiększenie zadań i budżetu policji. Warto wydać pieniądze również na działalność oświatową. Na walkę z alkoholizmem, by wzorem innych państw europejskich osoba raz złapana na prowadzeniu po alkoholu musiała obligatoryjnie przejść leczenie odwykowe, jeśli chce odzyskać prawo jazdy. A przede wszystkim należy już dziś wśród młodzieży rozpocząć działania w zakresie edukacji prawnej. By młode pokolenie od wczesnych lat było wychowywane w duchu poszanowania prawa. Także tego, które zakazuje prowadzenia pojazdów pod wpływem środków odurzających. I nie wiem, czy ogłoszenie takiej decyzji nie byłoby równie spektakularne jak hasło "alkomat w każdym aucie".
@RY1@i02/2014/011/i02.2014.011.18300100a.802.jpg@RY2@
Andrzej Zwara adwokat, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Andrzej Zwara
adwokat, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu