Uczmy się i bądźmy wytrwali w dążeniu do celu
Dwadzieścia lat spędzonych na rynku pracy i prośba studentów z całej Polski skłoniły mnie do uporządkowania swoich przemyśleń i doświadczeń płynących z życia zawodowego. Nie mam tu na myśli dziedziny nauki i praktyki, którą się zajmuję, ale funkcjonowanie na rynku pracy jako pracownik, szef i naukowiec.
Z natury Polacy skłonni są do narzekania w różnych obszarach życia, nie wyłączając systemu edukacji i rynku pracy. Często słyszy się, że edukacja jest na niskim poziomie, że nie mamy wymarzonej pracy albo nie mamy jej wcale, że zbyt mało zarabiamy lub też że nie ma komu pracować itd.
Zacznijmy zatem od edukacji. Przysłowie "czym skorupka za młodu nasiąknie" jest tutaj bardzo na miejscu. Rola rodziców, opiekunów i szkoły jest nie do przecenienia i powinna procentować w kolejnych etapach życia.
Najnowsze badania wskazują, że nie mamy się czego wstydzić w zakresie edukacji na tle innych krajów Unii Europejskiej, a zatem można zadać pytanie, dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Ostatnie wyniki badania PISA 2012 wykazały, że polscy gimnazjaliści są w czołówce krajów unijnych, tzn. zajęli pierwsze miejsce (razem z Holendrami, Estończykami i Finami) w zakresie umiejętności matematycznych, pierwsze miejsce (razem z Finami i Irlandczykami) w zakresie umiejętności czytania i interpretacji oraz trzecie miejsce (za Finami i Estończykami), biorąc pod uwagę rozumowanie w naukach przyrodniczych.
Można "cieszyć się", że u innych jest gorzej, ale z pewnością nie można spocząć na laurach, tym bardziej że systemu edukacji nie zmienia się istotnie z dnia na dzień i musi on nie tylko nadążać za zmianami w innych obszarach naszego życia, ale nawet je wyprzedzać. Wyzwaniem jest także znalezienie środków finansowych na edukację społeczeństwa (nie tylko dzieci i młodzieży), a następnie efektywne ich dystrybuowanie. Zgodnie z aktualnymi danymi Eurostatu wydatki publiczne na edukację w Polsce kształtują się niestety poniżej średniej unijnej i wynoszą niewiele ponad 5 proc. PKB.
Równie ważne jest rozpoznanie predyspozycji oraz zdolności dzieci i młodzieży na jak najwcześniejszym etapie edukacji. Nie każdy w dorosłym życiu musi zostać psychologiem czy zarządzającym przedsiębiorstwem. To zaś oznacza, że nie należy ulegać modzie na kształcenie się np. na niektórych kierunkach studiów. Od powyższego są oczywiście wyjątki, np. w zakresie nauki języków obcych, które otwierają okno na świat, a ich znajomość staje się coraz bardziej pożądana w codziennym życiu. W zakresie znajomości języków obcych mamy jeszcze trochę do zrobienia. Ponad 40 proc. Polaków powyżej 16. roku życia nie zna bowiem żadnego języka obcego, a tylko ponad 30 proc. zna język angielski. Wydaje się jednak, że w miarę upływu czasu sytuacja w zakresie znajomości języków obcych będzie się poprawiała, bowiem dla ok. 90 proc. polskich uczniów nauka języka angielskiego jest obowiązkowa. Innym przykładem, obok języków obcych, są finanse, których znajomość nie tylko pomaga w codziennym funkcjonowaniu, ale coraz częściej jest niezbędna. Edukację ekonomiczną w zakresie finansów prowadzi od lat m.in. Narodowy Bank Polski.
Skoro nawiązaliśmy już do etapu studiowania, to podkreślić należy wątpliwe korzyści płynące z wprowadzonego w Polsce, zgodnie z procesem bolońskim, dwustopniowego systemu kształcenia, czyli w podziale na studia licencjackie i magisterskie. Jeśli bowiem po studiach licencjackich student chce zmienić na studiach magisterskich istotnie kierunek, to ma bardzo małe szanse nadgonienia trzech lat braków ze studiów licencjackich. Na szczęście studia jednolite pozostały na takich kierunkach jak lekarski czy farmacja.
Pamiętać należy przy tym jeszcze o jednym, a mianowicie, iż kończąc edukację, dopiero zaczynamy się uczyć życia oraz poszerzać swoją wiedzę i umiejętności. Otwartość i ciekawość świata w tym pomagają. Młody człowiek, który właśnie skończył edukację, z trudem przyjmuje jednak to, że będzie musiał uczyć się do końca życia, że świat zmienia się na tyle szybko, że nie można nauczyć się wszystkiego raz na zawsze.
Jak zatem wstępnie wyedukowany młody człowiek ma odnaleźć się w dorosłym życiu. Wchodząc w nie, ma z reguły idealistyczne spojrzenie na świat oraz cechuje się małą samodzielnością (rodzice, szkoła, media wytyczały mu ścieżkę działania), a na dodatek wie, że powinno być mu dobrze, ale ma nie tylko problemy z dojściem do celu, ale także z jego precyzyjnym określeniem. Dodatkowo często brakuje mu autorytetów i mentorów w dalszym i bliższym otoczeniu. Wynika to m.in. z tego, że w szkole i na studiach trudno było nawiązać bliższą relację z wykładowcą, który miał na głowie kilkadziesiąt osób. To wszystko powoduje, że być może młody człowiek czuje się trochę zagubiony. Nie wie jeszcze, że świat wygląda trochę inaczej z punktu widzenia pracownika i zarządzającego. Tego, co widać na górze hierarchicznej struktury, często nie widać na dole i odwrotnie. Można to też sparafrazować stwierdzeniem, że "punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia". Ponadto prawdopodobnie nie wie, że szef dobry dla wszystkich nie jest w rzeczywistości dobry, bo nie motywuje odpowiednio starających się, traktując pobłażliwie osoby pracujące na pół gwizdka.
Należy zatem rekomendować następujące, wcale niełatwe w realizacji, podejście. Mniej narzekania, więcej realnego optymizmu, doceniania sukcesów innych (odrzucenie zawiści) i wytrwałości w dążeniu do celu. Igrzyska zdarzają się bowiem w życiu od czasu do czasu, a każdego dnia potrzebna jest wspomniana wytrwałość, otwartość, nauka na każdym etapie życia (nie tylko w szkole) i ciężka praca w dążeniu do osiągnięcia założonego celu.
@RY1@i02/2014/010/i02.2014.010.000000500.802.jpg@RY2@
Małgorzata Zaleska członek zarządu NBP
Małgorzata Zaleska
członek zarządu NBP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu