Pożegnanie z Łaskim
W ubiegły wtorek zmarł w Wiedniu prof. Kazimierz Łaski. Guru młodego pokolenia polskich krytyków neoliberalizmu. Gdy w 2013 r. zaczął prowadzić (razem z Jerzym Osiatyńskim) seminaria ekonomiczne w Instytucie Studiów Zaawansowanych Krytyki Politycznej, był już po dziewięćdziesiątce. Ale sędziwy wiek tylko wzmacniał efekt świeżości tego, co opowiadał o gospodarce. Sekret polegał na tym, że jego przekaz świetnie trafiał w swój czas. Okres pokryzysowego poszukiwania nowych idei ekonomicznych. I tak pod koniec długiego życia prof. Łaski w sposób dość niespodziewany (pewnie także dla siebie samego) stał się kimś w rodzaju mentora dla młodszego pokolenia polskich krytyków neoliberalnego dogmatu.
Łaski podważał ten dogmat na kilku polach. Po pierwsze przypominając dorobek swojego mistrza i nauczyciela Michała Kaleckiego. Zmarłego w 1970 r. polskiego ekonomisty, który po kryzysie 2008 r. stał się modny i czytany w Europie Zachodniej i Ameryce, stając się nawet jednym z intelektualnych patronów tzw. szkoły wage led growth. Głoszącej, że jedną z kluczowych przyczyn obecnej stagnacji jest nadmierne osłabienie pracownika i spadek udziału płac w PKB. I że bez rozwiązania tego problemu światowa gospodarka nie ruszy z miejsca. Kazimierz Łaski stanowił z tym światem Kaleckiego bezpośredni łącznik.
Drugą zasługą Łaskiego było ożywcze wprowadzanie do polskiej debaty ekonomicznej koncepcji postkeynesowskich. Różnych od tego, co się u nas z Keynesem zazwyczaj kojarzy (a kojarzą się prymitywny etatyzm i rozdawanie publicznych pieniędzy na prawo i lewo). Łaski pokazywał, że keynesizm to przede wszystkim umiejętne reagowanie na fazy cyklu koniunkturalnego. Że jak jest dołek, to państwo interweniuje, a jak przychodzi boom - próbuje gromadzić nadwyżki. Jednocześnie Łaski w umiejętny sposób podważał politykę walki z długiem publicznym za wszelką cenę. Pokazywał, że jej drugą stroną jest rynek pracy. Nie widział uzasadnienia (również ekonomicznego) dla tego, by państwo stabilizowało finanse publiczne, a jednocześnie rezygnowało z ambicji zapewnienia pełnego zatrudnienia w gospodarce. Podsumowaniem wkładu Łaskiego w najnowszą debatę ekonomiczną w Polsce będzie książka "Wykłady z makroekonomii. Gospodarka kapitalistyczna bez bezrobocia" (napisana przez Łaskiego do spółki z Jerzym Osiatyńskim), która ukaże się wkrótce nakładem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.
Postać Łaskiego była inspirująca jeszcze z jednego powodu. Chodziło o arcyciekawy życiorys, w którym odbijał się kawał polskiej historii najnowszej. Łaski urodził się w Częstochowie. Prawdopodobnie w roku 1919. Choć w oficjalnych papierach stało, że dwa lata później w Warszawie. Zamieszanie wynika stąd, że w czasie wojny młody Hendel Cygler (tak brzmiało nazwisko, pod którym przyszedł na świat) zdobył dokumenty mężczyzny o nazwisku Kazimierz Łaski. Które umożliwiły mu uniknięcie Zagłady. Po wojnie zdecydował się pozostać przy przybranym nazwisku. Wojenne doświadczenia z komunistyczną partyzantką poprowadziły go w kierunku ludowego wojska (doszedł do stopnia majora). A następnie do owianego złą sławą Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Z tego rozdziału swojego życia nie był jakoś szczególnie dumny, ale się go też nie wypierał. Zwłaszcza że wkrótce trafił na "front" akademicki. Tak zaczęła się dla Łaskiego przygoda z ekonomią.
Jeszcze jako student, a potem młody wykładowca zaczął współpracować z Michałem Kaleckim. Czyli największą (obok Oskara Langego) gwiazdą polskiej ekonomii XX w. Ten rozdział zakończyły jednak w sposób brutalny wydarzenia marcowe. Łaski jako "rewizjonista" stracił stanowisko na uczelni i zdecydował się na wyjazd. Myślał o Izraelu, ale ostatecznie osiadł w Wiedniu, gdzie szybko zaczął robić karierę w renomowanym Międzynarodowym Instytucie Porównań Gospodarczych (WIIW). Ale na tym nie koniec. Bo gdy nastał 1989 r., Łaski chciał nowemu polskiemu rządowi doradzać w transformacji w kierunku kapitalizmu. Przestrzegał przed realnymi konsekwencjami planu Balcerowicza dla gospodarki. Pisał, że połączenie uwolnienia cen nośników energii, wysokiej dewaluacji złotego i zaporowych stóp procentowych spowoduje drastyczny spadek płac realnych. To z kolei przełoży się na znaczący spadek popytu i recesję. Co nie będzie sprzyjało modernizacji zacofanej gospodarki ani walce z inflacją. Ta ekspertyza została odrzucona przez resort finansów, a doradzający wtedy Leszkowi Balcerowiczowi młody ekonomista z Londynu Jacek Rostowski napisał odpowiedź, w której zarzucił Łaskiemu rażące błędy metodologiczne. Tak naprawdę chodziło jednak o to, by pod żadnym pozorem nie podważać logiki terapii szokowej. Dopiero po kryzysie 2008 r. głos Łaskiego zaczął być na nowo lepiej słyszalny. Profesor coraz częściej do Polski przyjeżdżał i wykładał. Niestety, już nie przyjedzie. ©?
Zasługą Łaskiego było ożywcze wprowadzanie do polskiej debaty ekonomicznej koncepcji postkeynesowskich. Różnych od tego, co się u nas z Keynesem zazwyczaj kojarzy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu