Nie chcę państwa w państwie
Przyjęło się w demokracji, że jak ktoś ma władzę, to powinien też mieć nad sobą kontrolę społeczną. Dopiero pozyskane - pośrednio lub bezpośrednio - zaufanie ludzi uzasadnia korzystanie przez rządzących z pieniędzy podatników. I utrata tego zaufania, co do zasady, prędzej lub później powinna odcinać od budżetowego źródełka. Tak to działa w samorządach, tak działa we władzy ustawodawczej i wykonawczej, a także - zaryzykuję - w czwartej władzy, jak nazywa się prasę. Gdy czytelnicy przestają ufać - przestają też płacić, proste. Jest jednak wyjątek - władza sądownicza. I choćby potencjalne powiązanie jej z mechanizmami demokracji budzi zawsze największy opór.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.