Dla kogo owoce wzrostu gospodarczego
Nie cichną zachwyty nad tempem naszego wzrostu gospodarczego. Ma on wynieść w tym roku dobrze ponad 3 proc. Ja też się cieszę. Czasem jedynie zastanawiam się, czy przypadkiem spora część ludzi, czytając te entuzjastyczne enuncjacje, nie wzrusza ramionami i nie zadaje prostego pytania: co z tego? Co z tego, że mamy kolejny rok wzrostu gospodarczego, jeśli nic z tego nie wynika dla większości z nich. Dopóki nie czują oni zmiany, rzecz cała jest dla nich słusznie bez znaczenia, tak jak bez znaczenia były entuzjastyczne wieści w poprzednim systemie, że Polska jest dziesiątą potęgą gospodarczą świata, a wzrost produkcji lokomotyw kolejny rok jest niezwykle dynamiczny. Mam ochotę przeprowadzić pewną analogię pomiędzy tymi sytuacjami. Wiem, że jest ona naciągana i pewnie niesprawiedliwa, ale przyznam, że już nie mogę znieść obecnej propagandy sukcesu, która jako żywo przypomina mi stare niedobre czasy (szczególnie epokę gierkowską). Wtedy też mówiło się o wielkim sukcesie Polski, choć odczucia większości Polaków zdecydowanie mu przeczyły.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.