Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Za dużo Monteskiusza. Trójpodział władzy nie jest świętością

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

We współczesnych marnych demokracjach podział władz na ustawodawczą, sądowniczą i wykonawczą nie całkiem zdaje egzamin. Kiedy proponował to Monteskiusz, rola parlamentu była jeszcze nie dość mocna, a przeciwstawienie rządów prawa rządom monarchy (despoty) - konieczne. Minęło jednak ponad 250 lat i nie należy tamtego podziału władzy traktować jak świętości. Za dużo się zmieniło.

Przede wszystkim praktycznie władza ustawodawcza jest podporządkowana wykonawczej, a to dlatego, że w parlamentach rządzą i decydują te same koalicje, które rządzą w rządzie. A zarazem władza wykonawcza niesłychanie często ma ekskuzę, że tego lub owego nie może uczynić, bo prawo nie pozwala. Prawo nie jest święte, można je zmieniać, a ponadto władza wykonawcza musi mieć swobodę działania w trudniejszych, pod względem politycznym czy gospodarczym, czasach. I tak obie władze równocześnie rozliczamy, zapominając, że olbrzymia większość praktycznych decyzji należy do władzy wykonawczej.

Przykładem nieznośnie często omawiana sprawa przejazdu grupy rosyjskich motocyklistów przez Polskę. Każdy poseł, każdy komentator, niemal każdy obywatel ma własne zdanie i rady dla rządu. Wszyscy rozważają prawne aspekty problemu. A przecież to powinny być ciche, spokojne i stanowcze decyzje władzy. I to nie na szczeblu premiera! Czy myśmy powariowali? O czym tu bez przerwy mówić?

Na pewno współczesne demokracje dokonują ucieczki za zasłonę prawa. I - wbrew zwolennikom rządów prawa - jestem przekonany, że jest to niemądre, niesłuszne i nieskuteczne. Oczywiście prawo musi być przestrzegane. Ale pani Ogórek miała nieświadomie trochę racji, kiedy powiedziała, że trzeba prawo napisać od nowa. A przede wszystkim uprościć procedurę zmiany przepisów, które nie dotyczą wartości i spraw kardynalnych. Więcej konstytucji, a mniej prawa szczegółowego. Więcej decyzji, a mniej udawania, że pewnych spraw nie można uczynić ze względów prawnych. A przede wszystkim więcej odwagi władzy wykonawczej w interpretowaniu prawa i w podejmowaniu decyzji na jego pograniczu. Pora na uznanie, że władza wykonawcza ma pierwszeństwo w trudnych sytuacjach i że musi podejmować decyzje, które nie zawsze są w pełni zgodne z prawem, a z kolei zaniechać wprowadzania prawa tam, gdzie zdrowy rozsądek wskazuje, że jest ono zbędne.

Kiedy słyszę, że nie da się zmienić Karty nauczyciela, a jej istnienie powoduje jaskrawe nonsensy, to zastanawiam się, co to znaczy "nie da się". Tylko tyle, że kolejne ekipy władzy wykonawczej albo nie traktowały sprawy poważnie, albo bały się naruszyć przywileje nauczycieli. Teraz nauczyciel jest o wiele bardziej uprzywilejowany i pewny posady od profesora uniwersytetu, a od adiunkta (przymusowo po doktoracie) to już o niebo. Inny przykład to osławione i idiotyczne przetargi. Wszyscy na nie narzekają, łącznie z władzą wykonawczą na różnych poziomach, a kto je wymyślił? Też władza. Władza owa tak boi się oskarżeń o korupcję, że stworzyła zupełnie nieżyciowe przepisy. I zarazem tak boi się podejmować decyzje, że chowa się za tymi przepisami, zamiast błyskawicznie je zmienić.

Oczywiście kompletnie bezprawne działanie jest niedopuszczalne, ale wobec tego może mniej tego prawa, a więcej odwagi decyzyjnej. Jednak żyjemy w czasach, kiedy na skutek osobliwego i fatalnego splotu złych cech demokracji władza wykonawcza wszystkiego się boi. Wystarczy policzyć, ile podjęła decyzji niepopularnych, ile razy zmieniła prawo wbrew opinii poszczególnych grup zawodowych czy społecznych. Jeżeli władza wykonawcza zamiast rządzić, będzie słuchała opinii publicznej i jej wymownych przedstawicieli, grup społecznych organizujących się dla nonsensownych celów (cudem udało się sprzeciwić w sprawie sześciolatków) czy swoich przedstawicieli, czyli posłów, to stanie się władzą podwykonawczą. Pora zatem na więcej władzy wykonawczej i na zmianę podziału władz dokonanego przez Monteskiusza. Od niewielkiej dominacji władzy wykonawczej demokracja nie padnie.

Dziś demokracje uciekają za zasłonę prawa. To niemądre i nieskuteczne

@RY1@i02/2015/078/i02.2015.078.000000400.803.jpg@RY2@

Marcin Król

filozof, historyk idei

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.