To nie jest alternatywa
Ryszard Bugaj włączył się do trwającego w najlepsze sporu o dorobek polskiej transformacji. Bardzo w swoim stylu. Trochę nawet... za bardzo.
Dla postronnego obserwatora ta książka może się wydawać jedną z wielu modnych ostatnio rozpraw o polskich przemianach. Zwłaszcza że jej autor robi wszystko, by umniejszyć swoją rolę w historii roku 1989: niby był na miejscu, ale w sumie to inni pociągali za najważniejsze sznurki. W tym sensie ta książka jest antytezą choćby obsypanej nagrodami książki "Zajeździmy kobyłę historii" Karola Modzelewskiego. Bo Modzelewski samego siebie przedstawia trochę jako takiego Andrzeja Kmicica najnowszej historii Polski - to znaczy postać bijącą się we wszystkich najważniejszych bitwach swoich czasów: od Gomułki po Balcerowicza. Bugaj jest radykalnie inny. Z lubością kryguje się na trochę niedzisiejszego polskiego inteligenta. Ważącego racje, dostrzegającego półcienie i zbyt grzecznego na wojowanie z kimkolwiek do upadłego.
Ale nie dajmy się zwieść. W 1989 r. Ryszard Bugaj był prawdopodobnie jedynym polskim politykiem, który mógł sprawić, że kluczowy etap polskiej transformacji (być może) potoczyłby się trochę inaczej. Po pierwsze dlatego, że był jednym z niewielu aktywnych działaczy Solidarności o orientacji innej niż skrajnie liberalna. Na dodatek Bugaj był w tym (i tak wąskim) gronie niemal jedynym ekonomistą. Co sprawiało, że nie poszedł tak łatwo (jak Jacek Kuroń) na lep prostych recept o potrzebie ozdrowieńczej terapii szokowej, którymi latem 1989 r. harwardczyk Jeffrey Sachs podbił serca solidarnościowej opozycji. Sprzeciwu Bugaja wobec radykalnego skoku w rynek nie dało się jednak tak łatwo zbijać przy pomocy popularnych wtedy argumentów technokratycznych. Co spotykało na przykład Karola Modzelewskiego, któremu łatwo było zarzucić, że się nie zna, bo jest "tylko" historykiem. A nie ekonomistą. Dlatego to właśnie Bugaj faktycznie miał wtedy w ręku wszystkie potrzebne karty, by stać się postacią, wokół której stworzy się solidarnościowa alternatywa wobec planu Balcerowicza i radykalnie wolnorynkowej filozofii polskiej transformacji.
I Bugaj próbował to robić. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, trzeba jednak powiedzieć, że trajektorii polskiej transformacji mimo wszystko nie zmienił. Oczywiście, że było to zadanie tytaniczne. Głównie dlatego, że wiatr historii wiał wówczas w żagle tym, którzy głosili, iż wolny rynek to panaceum na wszystkie polskie bolączki. Ale jest jeszcze coś. Trudno bowiem nie dostrzec faktu, że Ryszard Bugaj był absolutnym zaprzeczeniem Leszka Balcerowicza nie tylko, gdy chodzi o poglądy ekonomiczne. Obu ekonomistów różnił również styl i rozumienie sposobu uprawiania polityki. Mówiąc obrazowo, Balcerowicza porównać można na tym polu do rozpędzonego czołgu. Prącego bezwzględnie do celu, podczas gdy kule odpalane przez przeciwników odbijają się tylko głucho od jego twardej karoserii. Bugaj takim czołgiem nigdy być nie chciał ani nie potrafił. Ostrożny, pełen wątpliwości i dzielący włos na czworo. I takim zapisał się w historii polskiej transformacji. Od początku trzeźwy i krytyczny w ocenie możliwych skutków terapii szokowej. Ale jednocześnie niezdolny do wytworzenia wiarygodnej alternatywy dla dominującego wtedy modelu gospodarczych przemian.
Ten styl widać również w najnowszej książce Bugaja. W tym sensie tytuł "Plusy dodatnie i ujemne" doskonale oddaje jej przesłanie. Bo nawet tutaj Bugaj, owszem, potrafi przywalić w polską transformację (i to przywalić celnie). Ale zaraz się zastrzega, że w sumie to przecież nie było innego wyjścia i że trzeba zrozumieć uwarunkowania oraz drugą stronę medalu. Czyni to z jego książki głęboki, pełen odcieni szarości esej na temat dylematów polskiej gospodarki. I to nie tylko transformacji, ale również poprzedzających ją okresów PRL, a nawet II RP. Jednocześnie, gdy przychodzi do sformułowania katalogu wyzwań stojących przed polską gospodarką tu i teraz, to autor znów chowa się za podwójną gardą. Pisząc, że "tak, ale", "jednak" i "być może". Porywająca propozycja wygląda trochę inaczej.
@RY1@i02/2015/045/i02.2015.045.000002800.802.jpg@RY2@
Ryszard Bugaj, "Plusy dodatnie i ujemne, czyli polski kapitalizm bez solidarności", Wydawnictwo Poltext, Warszawa 2015
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu