Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdy granic nie przekraczają towary, idą armie

2 lipca 2018

Na początku lipca międzynarodowa instytucja badawcza Global Trade Alert opublikowała doroczny raport na temat sytuacji w światowym handlu. Zazwyczaj GTA skupia się na analizie protekcjonistycznych środków ochrony rynku wprowadzanych (lub znoszonych) na świecie. Konkluzje najnowszego raportu Global Trade Alert nie są optymistyczne. W rzeczywistości był to najbardziej negatywny raport o stanie światowego handlu, odkąd instytucja zaczęła je publikować, czyli od lipca 2009 r .

Przede wszystkim ekonomiści stwierdzili, że w 2015 r. obroty w handlu międzynarodowym przestały rosnąć. Jeśli nie liczyć okresów globalnych recesji, czegoś takiego nie obserwowano od upadku muru berlińskiego. Raport stwierdza też, że chociaż mamy do czynienia ze spowolnieniem globalnego tempa rozwoju gospodarczego, realna stagnacja w handlu wynika zarazem z zauważalnego wzrostu liczby środków protekcjonistycznych stosowanych na świecie.

Według Global Trade Alert od 2010 r. liczba nowo wprowadzanych środków ochrony rynku w pierwszych czterech miesiącach każdego roku wynosiła od 50 do 100. W 2016 r. ta wartość przekroczyła 150. Szczególnie niepokojące jest to, że państwo, które po 2008 r. wprowadziło najwięcej takich środków, jest zarazem największą gospodarką świata. Chodzi o Stany Zjednoczone Ameryki. Kolejne miejsca na tej liście zajmują Indie i Rosja. A więc, mimo że Stany Zjednoczone retorycznie pozostają przywiązane do wolnego handlu, jest jasne, że państwo to po wielkiej recesji 2008 r. stało się znacznie bardziej zamknięte. I nie jest to dobra wiadomość dla światowej gospodarki.

Nie chodzi tu tylko o gospodarkę. Protekcjonizm jest zagrożeniem dla pokoju. Francuskiemu klasycznemu ekonomiście Frédéricowi Bastiatowi przypisuje się powiedzenie, że gdy granic nie przekraczają towary, przekraczają je armie. Rzeczywiście, równolegle ze spowolnieniem światowej gospodarki państwa zaczynają postrzegać handel międzynarodowy jako grę o sumie zerowej, w której zysk jednego kraju oznacza stratę dla innego. To zaś jeszcze bardziej wzmaga protekcjonizm, który z kolei katalizuje tarcia geopolityczne (i ekstremizmy polityczne).

Obserwowaliśmy to w latach 30. XX w. i - niestety - obserwujemy to także dziś. Po 2008 r. mamy do czynienia nie tylko ze wzrostem protekcjonizmu, ale i z szybkim rozwojem ekstremizmu politycznego, terroryzmu i wojen. Oczywiście protekcjonizm nie jest przyczyną całego zła na Ziemi, ale świat, w którym przestajemy ze sobą handlować, będzie światem, w którym będziemy się bardziej nienawidzić i mniej sobie ufać. Niestety wygląda na to, że jeśli chodzi o protekcjonizm, niczego się nie nauczyliśmy z lekcji lat 30. To prawdziwe zagrożenie dla pokoju na świecie.

tłum. mwp

@RY1@i02/2016/142/i02.2016.142.000000500.801.jpg@RY2@

Lars Christensen

duński ekonomista, MarketMonetarist.com

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.