Grunty rolne. Przedsiębiorcy w potrzasku. Wierzyciele w niepewności
Ziemia czy lokata? Grunty rolne od początku przemian ustrojowych ciągle drożeją. Lekki spadek ich cen można było zauważyć tylko w latach 1999-2002. Ale symboliczną utratę rentowności tego aktywa szybko zrekompensowało wejście Polski do UE. Wtedy ceny ziemi rolnej poszybowały gwałtownie w górę i nie pikowały nawet w latach 2008-2009, kiedy w oczy zajrzał nam kryzys gospodarczy.
Nic zatem dziwnego, że przedsiębiorcy wolne środki przeznaczali na kupno ziemi, i to właśnie rolnej. Kupowali inwestycyjnie, by sprzedać z zyskiem. Co niektórzy zarabiali jeszcze na dopłatach z UE. Złoty biznes!
Ale co teraz, gdy Sejm przyjął ustawę o obrocie ziemią rolną? - Tacy jak ja znaleźli się w pułapce - skwitował zmiany jeden z nich. Ma rację, bo po 30 kwietnia sprzedaż ziemi rolnej przekraczającej 0,3 ha będzie mocno ograniczona. Kupi ją tylko rolnik indywidualny, jednostka samorządu terytorialnego, kościół lub związek wyznaniowy albo ktoś, kto da rękojmię prowadzenia na tym gruncie działalności rolniczej przez minimum pięć lat, a Agencja Nieruchomości Rolnych go zaakceptuje. Zresztą ANR rośnie w siłę, bo ustawodawca zagwarantował jej prawo pierwokupu ziemi rolnej, i to nawet w takich sytuacjach, gdy w spółce, która jest jej właścicielem, zajdą zmiany właścicielskie.
Firmy inwestujące w ostatnich latach w ziemię rolną znalazły się rzeczywiście w potrzasku. Ale w nie mniejszym kłopocie mogą być ich wierzyciele, gdy ziemia rolna jest przedmiotem np. hipoteki. Czy będzie mógł ją przejąć bank, gdy ANR nie skorzysta z prawa pierwokupu, a komornik na licytacji nie znajdzie innego uprawnionego kupca? Wszystko wskazuje na to, że już nie, bo w końcowych pracach legislacyjnych nad ustawą z katalogu podmiotów uprawnionych do zakupu ziemi rolnej usunięto wierzycieli w postępowaniu egzekucyjnym. I tym samym - zdaniem części ekspertów - wierzycielom niebędącym rolnikami odebrano prawo do zaspokojenia się z majątku dłużnika, którym jest ziemia rolna!
A skoro mowa już o bankach. Nie brakuje spekulacji, że w wyniku opisywanych zmian ceny ziemi rolnej polecą w dół. Tym samym grunty te mogą już nie być dla banku wystarczającym zabezpieczeniem. Oby się za chwilę nie okazało, że do kredytów zabezpieczonych hipoteką na ziemi rolnej trzeba będzie dopłacać, wykupując dodatkowe ubezpieczenia. Tak było, gdy kurs franka szedł w górę, a ceny nieruchomości spadały. Banki żądały wówczas nowych zabezpieczeń. A co zrobią teraz? Zobaczymy, ale jak widać, i one po 30 kwietnia mogą mieć twardy orzech do zgryzienia.
@RY1@i02/2016/078/i02.2016.078.183000100.802.jpg@RY2@
Marta Gadomska
redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu