Gminy narzucają drakońskie opłaty za śmieci. Klauzulą sumienia w pracodawcę. Jak sobie z tym radzi Europa
Eh... przedsiębiorcy, oni zawsze mają pod górkę. A to fiskus rzuca im kłody pod nogi, a to ZUS, a teraz jeszcze samorządy wykorzystując lukę w prawie, naciągają na dodatkowe koszty. Wszyscy pamiętamy, jak niespełna cztery lata temu weszła w życie nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, a wraz z nią nastała śmieciowa rewolucja. Niektóre samorządy, wypierając z rynku komercyjne firmy, zaczęły przejmować inicjatywę w odbieraniu śmieci i narzuciły swoje cenniki. Zrobiło się gorąco, bo te cenniki okazały się w niektórych przypadkach wygórowane i bardzo niesprawiedliwe. Złożyło się na to wiele czynników, ale w dużej mierze to, że ustawa nie przewidywała maksymalnych stawek za odbiór śmieci. Z czasem zakwestionował to jednak Trybunał Konstytucyjny, a ustawodawca uchwalił zmianę. Ale jak to często bywa, niespecjalnie się do tego przyłożył. Wykonując wyrok TK i wprowadzając maksymalne stawki za odbiór odpadów, ograniczył się tylko do mieszkańców, pomijając całkowicie nieruchomości niezamieszkałe, czyli ni mniej, ni więcej - przedsiębiorców. Efekt jest taki, że w ich przypadku cennik za odbiór śmieci to nadal wolna amerykanka, a samorządy pozbawione jakichkolwiek ograniczeń, w tym głównie ustawowych, uprawiają zdaniem niektórych przedsiębiorców rozbój w biały dzień. Ponieważ stawki dla firm mogą określać w zasadzie dowolnie, to są gminy, gdzie rachunki wzrosły nawet kilkunastokrotnie. No cóż... gołym okiem widać, że włodarze smykałkę do biznesu mają. Z ewidentnej luki w przepisach zrobili dodatkowe źródło przychodów, rekompensując sobie niższe wpływy z odbioru odpadów od mieszkańców. Sprytne. Ale czy uczciwe? Proszę nie odpowiadać. To było pytanie retoryczne. Dziś w części Firma i prawo skupiamy się raczej na tym, jak z tego impasu wyjść.
A w Kadrach ciekawostka. Klauzula sumienia vs prawo pracy. Opinia publiczna kojarzy ten problem głównie ze sprawą prof. Bogdana Chazana (ostatnio o zmiany w ustawie o zawodzie lekarza - po wyroku TK podjętym na tle decyzji profesora - apelowali prezes Narodowego Funduszu Zdrowia oraz rzecznik praw obywatelskich). Ale schodząc do bardziej przyziemnych spraw. Czy dziennikarz może się powołać na klauzulę sumienia, odmawiając wykonania służbowych obowiązków? Tak się stało np. w TVP. A terapeuta? Czy odmawiając pomocy parze homoseksualistów może podnosić, że to niezgodne z jego przekonaniami? W naszym orzecznictwie próżno szukać odpowiedzi, bo klauzula sumienia nie jest jeszcze nagminnie nadużywana. Ale tylko czekać, aż stanie się wytrychem na niewygodne polecenia. Gdzie indziej już jest, o czym świadczą liczne wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
@RY1@i02/2016/073/i02.2016.073.183000100.802.jpg@RY2@
Marta Gadomska
redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu