Tak. Piłem i jeździłem
Nie ma tygodnia, w którym policja nie chwaliłaby się swoimi dokonaniami w łowieniu pijanych kierowców. Sam bywałem wstrząśnięty tymi tysiącami nietrzeźwych złapanymi w ciągu jednego weekendu, a limit ustalony na poziomie 0,2 promila uznawałem za co najmniej racjonalny. Jednak po niedawnej wizycie na Malcie całkowicie zmieniłem zdanie - wydaje mi się, że nasze przepisy są idiotyczne. Ich największą ofiarą są ci, którzy wypili kieliszek czy dwa wina do obiadu i nie stanowią absolutnie żadnego zagrożenia na drodze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.