Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Klątwa czarnej perły

16 października 2017

W październiku, ale ubiegłego roku, ukazał się intrygujący komunikat jednej ze spółek notowanych na rynku NewConnect. Chcąc w miarę dobrze odzwierciedlić jego nietypową treść, wiernie go przytoczę: "W dniu 28.10.2016 r. Zarząd Black Pearl SA złożył do GPW wniosek o wycofanie wniosku o dematerializację akcji serii E w ilości 130 000 000 szt. Ze względu na fakt zadeklarowania przez Apophis SA zamiaru blokady obrotu akcjami serii E, przy uwzględnieniu zawieszenia uprawnień Autoryzowanego Doradcy - IDMSA Doradztwo Finansowe Spółka z o.o. przez władze GPW, w celu uwiarygodnienia Spółki i działań Emitenta oraz złożonych deklaracji ograniczających ilość akcji w obrocie rynkowym - Zarząd Black Pearl SA postanowił podjąć kroki o znaczeniu fundamentalnym dla wszystkich akcjonariuszy i zadziałać w sposób jednoznaczny i czytelny dla Rynku - poprzez złożenie przedmiotowego wniosku ograniczającego obrót akcjami do serii D".

Dwa zdania, a tyle treści. Sens ekonomiczny oddaje zdanie pierwsze, zarząd wycofał swój wcześniejszy wniosek o wprowadzenie do obrotu akcji serii E. A zdanie drugie? Ile kolorytu, smaczków, meandrów i freudowskich pomyłek. Czy wniosek wycofano, bo zarząd giełdy zawiesił autoryzowanego doradcę IDMSA Doradztwo Finansowe? Ciekawe za co? Za nazwę, za nazwiska, za jedynego wspólnika? Bo jest to podmiot zależny od tego słynnego "IDMSA".

Dalej czytamy "w celu uwiarygodnienia Spółki i działań Emitenta". Czy to oznacza, że wcześniejsze działania Spółki (nie wiemy której, czy Apophis, czyli wspólnika posiadającego akcje serii E, czy może IDMSA) oraz działania samego Emitenta nie były wiarygodne? Albo były mało wiarygodne. Później "ilość akcji", wiem, czepiam się, ale może gdyby spółka rozróżniała pojęcia "ilość" (niepoliczalne) i "liczba" (policzalne), to nie musiałaby się uwiarygadniać takimi komunikatami.

Tak przy okazji, jeżeli mówimy o rzeczach dla rynku fundamentalnych, zarząd nie miał prawa wycofać tego wniosku. Podjęta w styczniu 2016 r. uchwała nadzwyczajnego walnego zgromadzenia w sprawie emisji akcji serii E upoważniła i zobowiązała (!) zarząd spółki do podjęcia wszelkich czynności niezbędnych do wprowadzenia tych akcji do obrotu.

Wracając do policzalności i niepoliczalności. Może gdyby te pojęcia były rozróżnialne, to tydzień wcześniej spółka nie przesłałaby komunikatu "Informacja uzupełniająca w sprawie kooperacji przy programie badawczo-rozwojowym", w którym opublikowała informacje o "docelowej wartości przedsięwzięcia". Polega ono na wdrożeniu technologii wzdłużnego rozdrabniania drewna do produkcji tworzywa drzewnego oraz budowy innowacyjnego urządzenia nowej generacji. Wycena to... dwustronicowy plik MS Word. Na pierwszej stronie mamy tytuł raportu (pięć linii tekstu), tytuł skrócony (trzy linie teksu) oraz rekomendowane wyniki: powtórzony tytuł (pięć linii tekstu), informacja o maksymalnej i minimalnej wartości projektu (pięć linii tekstu), stwierdzenie, że jest to wartość netto dla celów podatku VAT (trzy linie tekstu), przypomnienie, że grupa inwestycyjna Biomas, Black Pearl przy kooperacji z Poldan zamierza wykonać projekt i osiągnąć wynik ekonomiczny ze zbywania produktów w latach 2019-2031 (pięć linii tekstu).

Na drugiej stronie jeszcze dwie tabelki, osadzone w dokumencie jako obrazki, więc można je odczytać tylko z lupą. No cóż, projekcja wyników do 2031 r. wymaga odpowiedniej liczby kolumn. A wyniki? Przychody w tych latach mogą wynieść od 44 mln zł do 118 mln zł. Ale wartość rynkowa patentu do "wzdłużnego rozdrabniania drewna" waha się w przedziale od 14,0 mln zł do 15,8 mln zł.

Wyposażeni w taką wiedzę akcjonariusze nie powinni się dziwić, że kiedy spółka w grudniu zeszłego roku rozpoczęła negocjacje dotyczące zakupu patentu, to trwały one jeden dzień, a spółka nie podała ceny, jaką za ten patent zapłaciła. Poinformowała jedynie, że warunki umowy nie odbiegały od powszechnie stosowanych w podobnych transakcjach. Patenty, jak wiadomo, kupuje się po cenie rynkowej w sklepie z patentami.

Dopiero analizując raport roczny za 2016 r., możemy się dowiedzieć, że spółka za ów patent zapłaciła 14 mln zł. Jej aktywa wynosiły wówczas... 30,9 mln zł. Stosowane kiedyś (przed wejściem rozporządzenia MAR) przepisy nakazywały porównanie wielkości takich transakcji albo z przychodami (0,45 mln zł w 2016 r.), albo z kapitałem własnym (27,5 mln zł). Teraz zarząd ma zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą ocenić, które informacje są istotne, a które nie. Brak ceny zapłaconej za patent w komunikacie możemy uznać za jego nieistotność. Kolejna pomyłka wprost z podświadomości?

Nie. Wszystko jest realne, mimo iż zdaje się być wirtualne. Gra nie toczy się przy tym stoliku lub bardziej obrazowo: nie na tym parkiecie. Nie mają znaczenia akcjonariusze, wycena i te wszystkie obowiązki informacyjne. W 2015 r. należąca do osób powiązanych z Czarną Perłą spółka komandytowo-akcyjna Fundusz 12 Victoria wystąpiła do NCBiR z wnioskiem o dofinansowanie w wysokości 10,2 mln zł na projekt badawczo-rozwojowy "badania nad optymalizacją parametrów techniczno-konstrukcyjnych linii wzdłużnego rozdrabniania drewna (...)". W ramach prac badawczych miano wykonać wiele specjalistycznych urządzeń: do usunięcia kory z kłody, do mieszania kleju i inne podobne. Dofinansowania nie uzyskano, a patent pozostał.

W maju bieżącego roku inna spółka ze stajni Biomass Energy Project złożyła wniosek o dofinansowanie (7,7 mln zł) projektu "technologia wykorzystania drewna potrzebieżowego oraz opołów drzewnych do produkcji innowacyjnego materiału drewnopochodnego o wysokich parametrach techniczno-mechanicznych". W sierpniu okazało się, że NCBiR dofinansowania nie przyznało, a patent pozostał. Jakaś klątwa?

@RY1@i02/2017/200/i02.2017.200.00000130a.801.jpg@RY2@

Artur Sierant

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.