Z kroniki rynku alternatywnego
Rynek NewConnect obchodzi właśnie 10. urodziny. Z tego powodu w gazetach i na portalach ukazało się kilka analiz i podsumowań, a na giełdzie odbyła się skromna uroczystość. Skromna, bo zdaniem analityków nie ma czego świętować. A ja uważam, że aż tak źle nie jest. Trzeba się jednak uporać z demonami przeszłości.
Ponad 60 spółek, które są teraz notowane na rynku głównym, zaczynało swoją przygodę z rynkiem kapitałowym na małej giełdzie. W większości to spółki nowych technologii. Nawet jeżeli na jedną spółkę, która awansowała, przypadają dwie lub trzy, które zbankrutowały, należy uznać to za duży sukces. Nawet na dojrzałych rynkach nie każda spółka technologiczna osiąga sukces.
A teraz demon przeszłości. Firma powstała w styczniu 2008 r. z kapitałem 500 tys. zł, na który składało się 10 mln akcji serii A-D wyemitowanych po cenie emisyjnej 5 gr każda. W kwietniu wyemitowano 800 tys. akcji serii E po cenie emisyjnej 35 gr. Później kolejno było to 600 tys. akcji serii F po cenie 45 gr, serie G i H po 55 gr, seria I po 75 gr, seria J po 95 gr, seria K po 1,20 zł oraz seria L po 1,50 zł. Im ceny emisyjne były wyższe, tym liczba obejmowanych akcji była niższa. W kwietniu 2010 r. 6 inwestorów objęło 63,8 tys. akcji serii N po cenie 3 zł, a 1 (słownie: jeden) inwestor objął 3,2 tys. akcji serii O po cenie 5 zł.
Działalność? Założyła ona portal społecznościowy Arka, który miał przechowywać profile mentalne użytkowników serwisu po ich śmierci. Dodatkowo chciała zapewnić ludziom wieczność, składając ich kod DNA (zatopiona w bursztynie cebulka włosa) w skarbcu szwajcarskiego banku. W ciągu trzech lat ta działalność miała przynieść ośmiocyfrowe zyski, a prezes uzasadniał swój optymizm badaniami, z których wynikało, że 93 proc. Polaków chciałoby sobie zapewnić nieprzemijalność.
Przychody spółki w 2008 i 2009 r. wyniosły 0 (słownie: zero) złotych. Nie miała ona czasu na prowadzenie działalności, bo była zajęta pozyskiwaniem kapitału z kolejnych emisji akcji.
Akcje zadebiutowały na rynku NewConnect w lipcu 2010 r. I natychmiast członkowie zarządu i rady nadzorczej zaczęli je sprzedawać. Po cenach 91, 79, 78, 70, 68 gr. Dziewięć dni po debiucie prezes zarządu złożył rezygnację, bo "cele wstępne w postaci dobrze zdefiniowanych produktów oraz faktu wejścia na giełdę zostały osiągnięte". Jak tłumaczył, sprzedawał akcje, bo chciał spółce pożyczyć pieniądze. No i "niesłusznie był dotąd w pełni utożsamiany ze spółką w sensie formalnym i marketingowym, chociaż nigdy nie miał w niej większościowego pakietu akcji". Na potwierdzenie tych słów cztery dni później, opublikowana została errata do dokumentu informacyjnego: "Z powodu pomyłki w arkuszu kalkulacyjnym w dokumentach informacyjnych została błędnie wykazana liczba akcji będących w posiadaniu głównych akcjonariuszy". Po trzech tygodniach od debiutu ukazało się oświadczenie spółki, że "nie widzi racjonalnych przesłanek dla tak wyraźnego spadku kursu akcji w ostatnich dniach".
Później zaczęła się wojna wszystkich ze wszystkimi. Szantaże, donosy, powoływanie i rezygnacja członków zarządu. I było tak do września 2012 r., kiedy to zarząd giełdy wykluczył akcje spółki z obrotu giełdowego. Koniec, światło zgasło.
Nie, nie koniec. Zgodnie z realizowanym przez spółkę projektem Arka, mentalna pamięć o tych zdarzeniach powinna być przechowywana także po śmierci.
Uważni obserwatorzy rynku wiedzą, że opisałem przypadek spółki Infinity oraz działania jej pierwszego prezesa i założyciela Piotra Tymochowicza. Mieliśmy tu wszystko: oszukańczą prognozę finansową (czat na portalu Ipo.pl w marcu 2010 r.), nieprawdziwe informacje w dokumencie informacyjnym, raportach okresowych i rocznych. Kłamstwo, manipulacja i oszustwo. Wiem, osoby, które uczą polityków, jak układać dłonie w czasie publicznych wystąpień, użyją słów: optymizm, misja i wizja. A jakich określeń użyły GPW i KNF, aby to nazwać, a kiedy to wszystko się już stało - aby wskazać winnych? ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/175/i02.2017.175.00000100a.801.jpg@RY2@
Artur Sierant
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu