Skoda, patrz i się ucz! Tak się robi PR
Po ostatnim teście Skody Octavii otrzymałem e-maila od człowieka z PR-u tej czeskiej marki, któremu bardzo nie spodobało się to, jak opisałem użyczony mi samochód. Chodziło o wersję za ponad 150 tys. zł, którą uznałem za "przerost formy nad treścią". Dodałem też, że "nie znam ani jednego człowieka w pełni władz umysłowych, który stanąłby przy tym aucie, podrapał się po głowie i stwierdził: «To świetny wybór, kupuję!». Innymi słowy, nie znam żadnego idioty". Od tego czasu minęły trzy tygodnie, a ja nadal go nie poznałem. A - sądząc po waszych komentarzach w internecie - wy również nie. Mimo to ludzie ze Skody twierdzą, że obraziłem ich klientów. Jak się domyślam, wszystkich trzech, którzy zdecydowali się kupić Octavię Laurin & Klement. Słyszałem, że oni naprawdę istnieją. Co pchnęło ich do tak nonsensownego wyboru? Ano ponoć nie chcą rzucać się w oczy sąsiadom czy urzędowi skarbowemu, ale jednocześnie mieć doskonale wyposażony samochód. To trochę tak, jakby wybudować dom przypominający szopę na narzędzia i urządzić jego wnętrze w stylu hotelu Ritz-Carlton. Po to, żeby sąsiedzi żyli w przekonaniu, że jesteście spawaczem w pobliskiej fabryce ogrodzeń, a nie chirurgiem naczyniowym.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.