Prowincja? Coś takiego nie istnieje
Tu zapyziała, konserwatywna prowincja, tam nowoczesne, liberalne wielkie miasta. Pierwsi - zakompleksieni, nieufni i niesamodzielni, drudzy - pewni siebie, prężni i otwarci. Ten podział nie ma już większego sensu. Internet i indywidualizm przeorały cały nasz kraj
Osiem kilometrów od mojego rodzinnego miasta, we wsi Gomunice, działa klub muzyczny. Sama miejscowość ma niecałe dwa tysiące mieszkańców, jest siedzibą gminy i powiedzieć, że nie ma w niej nic, to użyć eufemizmu. Rolnictwo, lasy, trochę firm, stacja kolejowa i tyle. Większość pracowników dojeżdża do pracy w pobliskiej kopalni lub Elektrowni Bełchatów. A jednak w weekendy do Gomunic ściągają fani muzyki z Piotrkowa Trybunalskiego, Częstochowy, Bełchatowa, nawet z oddalonej o prawie 100 km Łodzi i odległego o 200 km Krakowa. Zdarzają się przyjezdni z Warszawy i ze Śląska. Tylko w tym roku grali tu T.Love, VooVoo, Organek, Czesław Śpiewa i Whisbone Ash.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.