Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wkurzając Balcerowicza

27 czerwca 2018

To jest absolutny klasyk. Ci, którzy go jeszcze nie znają, mają okazję, żeby to niedopatrzenie nadrobić. Krytyka Polityczna wznowiła właśnie "Prywatyzując Polskę". W nowej, twardej oprawie i bardziej wychuchanym wydaniu. Warto.

Pamiętam jeden z nowszych wywiadów z Leszkiem Balcerowiczem. Ojciec polskiej terapii szokowej żalił się, że pojechał na jeden z amerykańskich uniwersytetów, a tam zaczęli go wypytywać o polskie przemiany. Profesor myślał pewnie, że będzie to rytualna opowieść o wielkim sukcesie prymusa konsensusu waszyngtońskiego. A tu niespodzianka. Bo pytający znali transformację dzięki książce Elizabeth Dunn. I nie była to wizja transformacji, o której Balcerowicz i piewcy modelu "najlepszego z możliwych" polskich przemian lubią rozmawiać.

Dunn przyjechała do nas w połowie lat 90., żeby zrobić doktorat. Nie była ekspertką od Polski. Poszła tropem amerykańskiego koncernu Gerber (dziś własność Nestlé), który akurat kupił sprywatyzowane zakłady Alima w Rzeszowie. Alima to słynne bobofruty, soczki wymyślone jeszcze w międzywojniu, na których wychowało się kilka pokoleń dzieci w Polsce Ludowej. Po przełomie z Rzeszowa wyszedł jeszcze jeden pitny hit, czyli kultowe swego czasu Frugo. Dunn zatrudniła się w Alimie-Gerber i pracowała tam półtora roku przy produkcyjnej taśmie. Pracowała i obserwowała. A to, co widziała, opisała potem w "Prywatyzując Polskę". Książka nie jest oczywiście reportażem, tylko pracą naukową z antropologii. Napisana jest jednak w stylu amerykańskim. Tak, żeby wymogom nauki stało się zadość, ale by jednocześnie mógł ją przeczytać ktoś spoza wąskiego grona specjalistów.

Dunn interesowało najbardziej zderzenie dwóch światów. Z jednej strony logika sporej amerykańskiej kapitalistycznej korporacji, z drugiej - mentalność personelu Alimy. Oryginalność spojrzenia polegała na tym, że potrafiła dostrzec to, czego nie widziała większość ówczesnych komentatorów przemian ekonomicznych. W przeciwieństwie do nich nie założyła z góry, że jest to walka racjonalności, doświadczenia, profesjonalizmu (Gerber) ze wstecznym, zsowietyzowanym i mało efektywnym korpusem Alimy. Jednocześnie Dunn wiedziała, że oba te żywioły nie spotykają się na równych warunkach. Obserwowała, jak stare próbuje się dostosować do nowego. Jak zmienia swoją skórę i tożsamość, by dopasować się do neoliberalnych oczekiwań nowych panów. Interesuje ją również sam proces prywatyzacji. Towarzyszące mu przez cały czas wątpliwości merytoryczne oraz eksperymenty z akcjonariatem pracowniczym (najpierw Gerber zachęcał pracowników do wzięcia udziału, ale gdy zobaczył, że może to ich wyemancypować, to szybko przystąpił do wykupu).

Dunn opublikowała pracę w 2004 r. Po polsku "Prywatyzując..." wyszło dopiero w 2008 r. A było to i tak zbyt wcześnie. Musiało upłynąć jeszcze kilka lat, by krytyka patologii polskiej transformacji wyszła u nas z katakumb i rozkręciła się na dobre. Dziś książka Dunn już tak nie szokuje, ale za to mam wrażenie, że potrafimy ją lepiej zrozumieć, przetrawić i docenić. Dlatego dobrze, że dostajemy jej wznowienie.

@RY1@i02/2017/034/i02.2017.034.000003400.801.jpg@RY2@

Elizabeth Dunn, "Prywatyzując Polskę". Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2017 (wznowienie)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.