Bejsbolem w "Teen Vogue"
Są takie w życiu chwile, że od szaleństwa dzieli nas tylko cienka ściana z dykty. A ja właśnie zniżam się do półklęku i - niczym pałkarz bostońskiej drużyny Red Sox, arcypolski pseudokibic, a raczej nieskoordynowana baba z pałą - dramatycznie zamierzam się na tę ściankę kijem bejsbolowym. A jak już ją w drobny mak rozwalę, tę ściankę, to z wrzaskiem skoczę przez dziurę i po kolei pognam do drzwi ludzi mniej lub bardziej mi znajomych z mediów społecznościowych, pukać będę, by na próg, niczego nie podejrzewając, wychodzili, a potem osobiście będę ich tym bejsbolem bez słowa wyjaśnienia tłuc, pieczołowicie ową furię w sobie pielęgnując, żeby mi motywacji starczyło na objazd paru kontynentów, bo tak się też to tałatajstwo po świecie porozłaziło. A nastąpi to, jak mi jeszcze jeden delikwent skasuje publicznie aplikację Ubera, zrobi sobie zdjęcie z kawą ze Starbucksa albo poinformuje, że zaprenumerował "Teen Vogue".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.