Blok jak hotel
Szczytna idea mówiąca o rozproszeniu kapitału i umożliwieniu czerpania dywidendy nawet maluczkim na rynku wynajmu krótkoterminowego przegrywa z realiami
Ekonomia współdzielenia miała być nową, lepszą i bardziej przyjazną twarzą wolnorynkowego kapitalizmu. Dzięki niej każdy miał stać się przedsiębiorcą, używając w tym celu niewykorzystywanych na co dzień osobistych aktywów – samochodu, pustego pokoju w mieszkaniu czy nawet własnej energii (np. w charakterze maszyny sprzątającej lub wykonującej proste usługi naprawcze). Miało to być też przyjazne dla środowiska dzięki efektywniejszemu wykorzystaniu istniejących zasobów. Wnet okazało się, że ekonomia współdzielenia ma w sobie więcej drapieżności niż tradycyjne, dobrze już poznane i w miarę oswojone korporacje. Sztandarowym przykładem stał się Uber, który błyskawicznie sprekaryzował zawód taksówkarza, zamieniając kierowców w jednoosobowe firmy.
Prawo krajowe i lokalne
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.