Podatki jak medycyna powinny być oparte na wiedzy
W 2020 roku dla zachowania zdrowia i życia obywateli większość rządów zdecydowała się na bezprecedensowe zatrzymanie aktywności gospodarczej. Zdrowie oraz wiedza medyczna stały się wiodącymi tematami. Tak w publicznej wymianie zdań, jak i przy wyrażaniu własnych opinii, zaczęliśmy jak nigdy przedtem posługiwać się ustaleniami nauki. Niekiedy były one jednak traktowane tak, jak latarnia przez pijanego, czyli nie do oświetlania, a tylko do podparcia. Niemniej jednak, w większym niż dotychczas stopniu polityka zaczyna być dzisiaj oparta o wiedzę, tak jak od dawna ma to miejsce w gospodarce.
© Arch. Centr. im. Adama Smitha foto: Mirosław Stelmach
Andrzej Sadowski prezydent Centrum im. Adama Smitha
Okazało się, że zachowanie zdrowia i życia (wbrew upowszechnianemu sloganowi, że „zdrowie prawem, nie towarem”) kosztuje i jest policzalne. Tak jak straty przedsiębiorstw, które dostały zakaz działalności. Sprawą publiczną jest dziś liczenie kosztów, a zwłaszcza tych związanych ze zdrowiem i funkcjonowaniem tzw. publicznej służby zdrowia. Uwaga dziś nakierowana jest na koszty związane z pandemią. Inne bardziej powszechne choroby, schorzenia czy epidemie zostały medialnie zepchnięte na dalsze plany, mimo że mają czasami znacznie poważniejsze wpływ na zachowanie zdrowia i życia. Epidemia palenia papierosów w Polsce powoduje rocznie przedwczesną śmierć ok. 65 tysięcy osób, a w świecie 8 milionów. Do tej pory ciężar walki z tą epidemią spoczywał m.in. na ministrze finansów. Stawką gry o życie obywateli była wyznaczana przez niego stawka akcyzy na wyroby tytoniowe. Sytuacja zmieniła się, gdy pojawiły się na rynku wyroby alternatywne, czyli podgrzewacze tytoniu i papierosy elektroniczne – dwie alternatywy dla papierosów, które w świetle badań naukowych uchodzą za produkty mniej szkodliwe i mniej ryzykowne. W wielu krajach wykorzystuje się je jako ostatnie koło ratunkowe rzucane palaczom przez lekarzy. Wskazanie na ten element ograniczenia szkód palenia tradycyjnych papierosów jest kluczowe w apelu skierowanym do świata polityki przez międzynarodową organizację International Association on Smoking Control & Harm Reduction (SCOHRE). Apel podpisało 55 ekspertów z 26 państw: lekarze, naukowcy i specjaliści ds. polityki zdrowotnej. Zwracają oni uwagę na konieczność wdrażania nowych regulacji w obszarze walki z epidemią papierosową, popartych naukowymi dowodami i torujących drogę programom redukcji szkód. Eksperci wskazują, że najbardziej zatwardziałych palaczy, którzy pomimo prób rzucenia papierosów dalej je palą, nie powinno się pozostawiać poza nawiasem politycznych działań, zmierzających do ograniczenia szkodliwych skutków tego nałogu. W ich ocenie zalecanie im korzystania z mniej szkodliwych i ryzykownych alternatyw dla papierosów przyniesie pozytywny wpływ na zdrowie wielu palaczy.
Nie powinno być wątpliwości, że polski rząd, który w tym roku tak często odwoływał się do stanu badań i wiedzy medycznej, utrzyma właśnie taką politykę regulacyjną i podatkową w budżecie na kolejny rok. Wiedza powinna być co do zasady rozstrzygająca przy podejmowaniu decyzji politycznych, w tym podatkowych, tak jak to ma miejsce w medycynie. Jednak ustalenia naukowe dotyczące zdrowia i palenia są dziś przedmiotem opinii nie tylko lekarzy, ale też – co może zaskakiwać – części doradców podatkowych. Niektórzy z nich zaproponowali ostatnio podniesienie stawki akcyzowej na jeden z produktów mniej szkodliwych od papierosów, a konkretnie: na podgrzewacze tytoniu. Taka propozycja wyraźnie stoi w kontrze do wspomnianych wcześniej stanowisk medycznych oraz naukowych – i trudno znaleźć dla niej naukowe usprawiedliwienie. Wygląda na to, że ustalenia naukowe w tym zakresie nie są tym doradcom znane. Warto zatem zwrócić uwagę na fakt, że w państwach wyznaczających kierunki walki z epidemią papierosową, takich jak Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania, promuje się wyroby mniej szkodliwe od papierosów, właśnie w ten sposób realizując politykę redukcji szkód. Dyskusyjna była dotąd kwestia ich szkodliwości. Ostatnie decyzje niezależnych agend rządowych wydają się jednak kończyć te dyskusje. Amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności (FDA) uznała niedawno jeden z podgrzewaczy tytoniu (w którego opracowanie niemały wkład miały polskie firmy) za produkt o profilu mniejszej szkodliwości dla zdrowia. Holenderska agenda ministerstwa zdrowia RIVM, stwierdziła, że u palaczy, którzy całkowicie przeszli na nowatorskie wyroby tytoniowe, ryzyko przedwczesnej śmierci z powodu raka jest wyraźnie niższe, niż u palaczy tradycyjnych papierosów. Z kolei brytyjska Narodowa Służba Zdrowia (PHE) zaleca zatwardziałym palaczom przejście na regulowane papierosy elektroniczne, otwarcie uznając je za mniejsze zło.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.