Sprawy frankowe. Symbol prawnego populizmu
F rankowa saga w sądach wydaje się nie mieć końca. Już od kilku lat co kilka tygodni pojawiają się „przełomowe wyroki”, które ostatecznie rozstrzygają najważniejsze kwestie, nawet jeżeli są tylko nieprawomocnymi orzeczeniami sądów najniższych instancji. Kreowany w przestrzeni publicznej szum informacyjny już dawno stał się ogłuszający. Konieczne jest jego staranne odfiltrowanie, aby ustalić, jakiego rodzaju wpływ mają sprawy frankowe na polski system prawny.
Sprawy frankowe ukazały bardzo wyraźnie słabość polskiego systemu sądownictwa. Sądy nie zdołały wypracować jednolitego stanowiska odnośnie do fundamentalnych problemów prawnych, które wyłoniły się w tych sprawach. Na ich obronę trzeba wskazać, że z tego rodzaju fenomenem nie poradziłby sobie zapewne żaden system sprawiedliwości na świecie. Zmuszanie sądów do orzekania w tysiącach tożsamych spraw jest nieporozumieniem. Multiplikacja proponowanych rozwiązań jest w takim przypadku nieunikniona. Jeżeli problemy prawne są na tyle rozpowszechnione, że dotyczą dziesiątków tysięcy przypadków, konieczna jest interwencja ustawodawcy. Chyba że nie zależy mu na sprawności systemu sprawiedliwości ani na ułatwieniu życia jego pracownikom.
Silna presja wywierana przez rządzących na wymiar sprawiedliwości nie pozostała bez wpływu na rozstrzygnięcia w sprawach frankowych. Od początku nie do pomyślenia było, aby sądy wydawały wyroki „przeciwko ludziom”. Populizm polityczny przełożył się tutaj bezpośrednio na populizm prawny. Z czasem granica tego, co oznacza orzekanie „przeciwko ludziom”, przesuwała się coraz bardziej. Na początku „przeciwko ludziom” była próba wskazywania, że zawarte w umowach odesłanie do tabel kursowych banków w praktyce nie mogło pokrzywdzić klienta bardziej niż umowy zakupu waluty zawierane przez tego klienta w kantorach. Później „przeciwko ludziom” była próba utrzymania w mocy wieloletniej umowy kredytu wbrew dążeniu klienta do jej unieważnienia. Wreszcie „przeciwko ludziom” stało się domaganie jakiegokolwiek wynagrodzenia należnego bankowi po unieważnieniu umowy za korzystanie przez klienta z kapitału przez kilkadziesiąt lat (dodajmy: kapitału, za który klient nabył nieruchomość, której wartość zazwyczaj znacząco wzrosła). Po drodze zaginęły gdzieś całkowicie umiar i zdrowy rozsądek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.