Paliwa wyklęte
Binarne myślenie o źródłach energii jako albo dobrych (czystych), albo złych (brudnych) szkodzi nam wszystkim
Brudna energia – samo użycie tego sformułowania brzmi jak ostateczny argument w każdej dyskusji o przyszłości energetyki. Ustalił się pogląd, że OZE mają wprawdzie jakieś wady, ale przecież znacznie więcej jest zalet, a paliwa kopalne nie dość, że zalet nie mają żadnych, to jeszcze pchają świat w kierunku katastrofy klimatycznej. Nauczyliśmy się myśleć zero-jedynkowo, także o energetyce.
Mit sielskiej przeszłości
Nie jestem denialistą klimatycznym. Czasy, gdy można było mieć wątpliwości co do tego, że człowiek ma wpływ na klimat, minęły. Ma i nawet pobieżna lektura prac klimatologów nie pozostawia żadnych wątpliwości. Moją intencją nie jest ani zaprzeczanie nauce, ani ignorowanie ryzyka związanego z ociepleniem klimatu. Wiadomo jednak, że próba jakiejkolwiek dyskusji z monolityczną narracją o zamianach klimatu jako egzystencjalnym zagrożeniu dla ludzkości i brudnej energii jako jego źródle naraża na zarzuty o podważanie ustaleń nauki. Z taką krytyką spotkali się niemal wszyscy autorzy publikacji, które w tym tekście przywołuję: podsekretarz stanu ds. energii w administracji Baracka Obamy fizyk Steven Koonin, filozof i libertarianin Alex Epstein czy ekomodernista Michael Shellenberger. Jestem tego świadomy i zachęcam do lektury prac wobec tych badaczy krytycznych i wyrobienia sobie własnej opinii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.