Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Węglowa twarz rządu

17 grudnia 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

N asi politycy nie wykorzystali szansy, jaką dała im organizacja szczytu klimatycznego. Zdają się nadal nie rozumieć, o co toczy się gra. Naukowcy alarmują, że musimy wyhamować wzrost temperatur. Inaczej do końca wieku, czyli jeszcze za życia naszych wnuków, ludzkości grozi katastrofa. Twarde dane są takie: w Polsce w ciągu ostatnich 70 lat średnia temperatura wzrosła o 1,7 st. C i ocieplenie cały czas przyspiesza. Trudno powiedzieć, skąd u nas taka nieufność wobec apeli świata nauki i dlaczego zamiast np. Polskiej Akademii Nauk wolimy wierzyć prawnikowi, historykowi i ekonomiście czy inżynierowi lub socjologowi. A to właśnie oni starają się nie widzieć, że nie czas już bronić węgla. I przy okazji szczytu ONZ to oni byli cytowani przez światowe media. Niektórzy podobno byli nawet zadowoleni, że nie dali nakłonić się do politycznej poprawności.

Coraz trudniej też zrozumieć, dlaczego polscy politycy tak kurczowo chcą trzymać się węgla. Nie może przecież chodzić o te kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy w górnictwie, podczas gdy według sondaży już 70 proc. Polaków chciałoby więcej zielonej energii, a nie czarnej. Niby „mamy węgla na 200 lat”, ale jednocześnie bijemy rekordy w jego imporcie z Rosji. Ekonomiczne uzależnienie od niego nie ma już sensu – widać to choćby po absolutnym cenowym chaosie, jaki panuje teraz w energetyce. Na dwa tygodnie przed końcem roku nadal nie wiemy, ile gospodarstwa domowe będą od stycznia płacić za prąd. Na tym branżowe absurdy się nie kończą – słychać deklaracje, że zawarte przez samorządowców umowy na dostawy energii od stycznia, które zakładają kilkudziesięcioprocentowe podwyżki, zostaną anulowane. Tymczasem tylko w ciągu ostatniego tygodnia uprawnienia do emisji CO2 zdrożały o ponad 10 proc. i znów kosztują ponad 20 euro. To tylko pogłębia cenową przepaść: energia ze źródeł odnawialnych jest już tańsza od tej z węgla.

Przy okazji szczytu klimatycznego w Katowicach rząd nie skorzystał z okazji, by pozbyć się „węglowej gęby”, którą wyrobiliśmy sobie na forum UE. To musi się zmienić, bo polska energetyka to dzisiaj studnia bez dna – ile pieniędzy by do niej nie wpłynęło, zawsze zostanie przepalone. Na koniec dziś za wszystko płaci krajowy odbiorca. Za brak wizji dla branży płacić będą niestety przyszłe pokolenia. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.