Dziennik Gazeta Prawana logo

Rozwój rynku kapitałowego to polska racja stanu

9 października 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

O d kilku lat czekamy na nową strategię rozwoju rynku kapitałowego. Dobrze, że Ministerstwo Finansów zaczęło nad nią pracować.

Na Zachodzie fundamentem rozwoju jest to, że to rynki finansowe, a nie system bankowy, finansują innowacje. A innowacje są źródłem zwiększenia produktywności. Jeśli mówimy więc o rozwoju gospodarczym w oparciu o wiedzę i innowacje, to nie ma innego wyjścia, jak zadbać o rozwój rynku kapitałowego. Zwiększenie jego udziału w finansowaniu gospodarki i polskich przedsiębiorstw to jest polska racja stanu. To warunek, by średnie przedsiębiorstwa stawały się dużymi i by nie musiały się sprzedawać zagranicznemu kapitałowi. By centra kompetencji i zarządzania pozostawały w Polsce.

Rynek kapitałowy jest tam, gdzie jest zaufanie. Inwestorzy zdają sobie sprawę, że inwestycjom na rynku kapitałowym towarzyszy większe ryzyko, ale inwestor musi być chroniony przed nadużyciami. Dlatego giełda wszędzie na świecie jest ściśle regulowana. Ważne są jednak nie tylko właściwe przepisy, ale też egzekucja prawa. Dlatego powinien powstać w Polsce sąd rynku kapitałowego oraz prokuratury, wyspecjalizowane w rynku kapitałowym.

Prócz tego konieczne są zmiany w prawie – eliminacja luk, które były wykorzystywane np. przez GetBack. Nie może być tak, że spółka publiczna ściąga z rynku duży kapitał w krótkim czasie przez serie niepublicznych emisji obligacji, bez nadzoru, bez informowania o tym rynku, czyli inwestorów. Sprzedaż instrumentów finansowych spółki notowanej na giełdzie powinna zaś obowiązkowo odbywać się tylko przez licencjonowanego brokera. Ryzyko oszustwa zawsze istnieje, ale trzeba je regulacyjnie ograniczać.

W ramach budowy zaufania kluczowa kwestia to również corporate governance. Istotne, by spółki Skarbu Państwa dawały dobry przykład. To ważne m.in. dlatego, że WIG20 jest zdominowany właśnie przez państwowe firmy. One powinny budować wiarygodność i zaufanie do całego polskiego rynku kapitałowego. Zbyt duża rotacja na stanowiskach prezesów największych polskich spółek podważa do nich zaufanie inwestorów.

Obowiązek dbałości o wizerunek rynku kapitałowego spoczywa na wszystkich, także politykach. Niektórzy rozumieją jego znaczenie i starają się o niego dbać. Ale chcielibyśmy, żeby rząd mówił jednym głosem i stwarzał warunki dla budowania krajowej bazy inwestorów z korzyścią dla polskich najbardziej dynamicznych, innowacyjnych przedsiębiorstw, które poszukują środków na rozwój. To ostatnie jest ważne również w kontekście zaangażowania inwestorów z zagranicy. Podstawowe pytanie, jakie brokerzy dostają od nich przy okazji ofert publicznych, brzmi: „Co zrobią krajowe podmioty?”. Jeśli lokalny kapitał angażuje się w jakąś emisję, to łatwiej ściągnąć też ten z zagranicy.

Zwiększeniu podaży kapitału sprzyjałaby rezygnacja z podatku Belki od inwestycji na rynku regulowanym. Nie może być jednakowo opodatkowane lokowanie pieniędzy w bankach i inwestowanie w akcje. Chodzi nie tylko o inwestycje długoterminowe. Krótkie transakcje też mają znaczenie. Dzięki nim tworzy się płynność rynku.

Jak mogłoby wyglądać uprzywilejowanie inwestycji giełdowych, pokazuje przykład Kanady. Tam każdy podatnik ma 100 tys. dolarów zwolnienia od dochodów z zysków kapitałowych na całe życie. U nas niech to będzie 100 tys. zł. Ponadto zyski kapitałowe tylko w pewnej części włączane są do podstawy opodatkowania dochodów osobistych. W Polsce proponowałbym całkowite zwolnienie, wtedy łatwiej będzie osiągnąć cel w postaci transferu części oszczędności z lokat bankowych na rynek kapitałowy.

Absolutną koniecznością jest wprowadzenie PPK – pracowniczych planów kapitałowych. Chodzi nie tylko o dopływ kapitału, ale też o rolę inwestorów instytucjonalnych. Oni – nierozproszeni inwestorzy indywidualni, którym trudno wybrać się na przykład na walne zgromadzenie w innym mieście – są w stanie tworzyć presję na zarządy, która skutkuje poprawą efektywności działania spółek.

Jeśli chodzi o OFE: bieżącej koniunkturze na giełdzie pomogłoby przecięcie spekulacji, że zgromadzone w nich aktywa zostaną znacjonalizowane. Dziś inwestorzy zastanawiają się, czy kupować akcje spółek, gdzie OFE są łącznie dużym akcjonariuszem. Boją się, że za jakiś czas rolę OFE przejmie zarządzający Funduszem Rezerwy Demograficznej.

Brakuje nam też podaży emitentów i zapotrzebowania na kapitał z ich strony. Spółki trzeba zachęcić do przychodzenia na giełdę, np. poprzez rozwiązania podatkowe. To będzie korzystne dla nas wszystkich. Dlaczego? Im więcej spółek na giełdzie, tym lepsze wyceny firm. Nie tylko tych giełdowych. Wyceny na giełdzie są dobrem publicznym i używane są także w transakcjach pozyskiwania kapitału czy M&A na rynku niepublicznym. W efekcie giełda przyczynia się do alokacji kapitału w całej gospodarce.

Sukces nowej strategii rynku kapitałowego zależeć będzie od jeszcze jednego warunku. Konsultanci pracujący na zlecenie Ministerstwa Finansów wskazali, że dla jej skutecznej realizacji potrzeba będzie „czempiona rynku kapitałowego” – wysoko umocowanej osoby w rządzie odpowiedzialnej za tę strategię. Dodałbym do tego dwa elementy: po pierwsze, powinna ona zajmować się wyłącznie rozwojem rynku kapitałowego. Po drugie, powinna mieć konkretny cel: stopniowe zwiększanie udziału polskiego rynku kapitałowego w finansowaniu potrzeb rozwojowych polskich przedsiębiorstw. ©

not. ŁW

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.