Pokusa nadużycia
Przetoczyła się dyskusja na temat stworzenia Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Powstanie on na bazie istniejącego od lat na marginesie Instytutu Badania Konsumpcji i Koniunktur. Jak donoszą twórcy koncepcji w mediach tradycyjnych i społecznościowych, celem nowej odsłony IBKK jest stworzenie „think tanku” na potrzeby państwa. Trudno polemizować ze słusznością samej idei: państwu niewątpliwie takowy by się przydał. Mimo to równie trudno jest mi przyklasnąć tak inicjatywie, jak i sposobowi realizacji. Dlaczego?
Po pierwsze: nie mamy armat – tak podobno odpowiedziano Napoleonowi Bonaparte na jego ostre pytanie, dlaczego nie słyszy salw armatnich (choć różne są wersje: niektórzy twierdzą, że miała to być tylko salwa honorowa towarzysząca wizycie cesarza, ale inni mówią o autentycznej sytuacji w polu bitwy). W naszym 38-milionowym kraju nie mamy zbyt wielu analityków mogących opracowywać merytoryczne i wiarygodne analizy na zapleczu rządowym.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.