Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Niemiecki brak kreatywności, czyli wiele hałasu o nic

Premier Donald Tusk i kanclerz Olaf Scholz podczas wczorajszego spotkania w Warszawie
Premier Donald Tusk i kanclerz Olaf Scholz podczas wczorajszego spotkania w Warszawiefot. Marcin Obara/PAP
3 lipca 2024
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

K onsultacje międzyrządowe – to brzmi dumnie. Dużo celebry, rządowych kolumn samochodowych i bardzo ważnych spotkań bardzo ważnych osób. Premier Donald Tusk i kanclerz Olaf Scholz wystąpili wczoraj po pierwszym tego typu spotkaniu od 2018 r. Do Warszawy przybyli oprócz szefa niemieckiego rządu ministrowie z 10 resortów. Było wiele słów o wspólnym budowaniu zaufania i szczerej rozmowie. Obaj politycy mówili dużo o wspólnej budowie bezpieczeństwa w Europie i generalnie występ odbył się w dobrej atmosferze. To ważne, bo aura zimnej wojny polsko-niemieckiej z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości zniknęła. I dobrze, bo nawet jeśli mamy różne interesy, to lepiej działać na podstawowym poziomie zaufania niż jako wrogowie.

Problem w tym, że tak wówczas, tak i teraz, w kwestii do tej pory symbolicznej, czyli zadośćuczynienia Niemiec za straty i zbrodnie wyrządzone na terenie Rzeczypospolitej w czasie II Wojny Światowej, nie mieliśmy i nie mamy żadnego konkretu. Kanclerz Scholz zdołał się pochwalić tym, że w przyszłym roku zostanie uruchomiony polsko-niemiecki bilet młodzieżowy na kolei. Jest to naprawdę wiekopomny sukces. Ale już w obszarze zadośćuczynienia był znacznie mniej konkretny. Przypomniał jedynie, że w ubiegłym tygodniu rząd federalny przyjął propozycję realizacji Domu Polsko-Niemieckiego w Berlinie. To dobry sygnał. Ale bądźmy poważni – to, że przez tyle lat rząd w Berlinie nie potrafił podjąć decyzji w sprawie tak drobnej, doskonale pokazuje, jak instrumentalna jest polityka historyczna naszego sąsiada. Piękne zapewnienia o moralnym obowiązku były tylko zapewnieniami, bo w Polsce rządził „zły” PiS. Teraz rządzi „proniemiecka” KO, tak więc po latach strona niemiecka zdobyła się na mało znaczący i tani gest. Jeśli chodzi o inne deklaracje, to żyjące ofiary III Rzeszy mają otrzymać wsparcie od Republiki Federalnej. Ale konkretna kwota nie padła. Nie podano też żadnego harmonogramu.

Podobnie puste są obietnice dotyczące jakiegoś zadośćuczynienia. W tym wypadku jedyne, co było twarde, to powtórzenie, że z punktu widzenia formalno-prawnego temat reparacji jest zamknięty, co jest prawdą. Nie zmienia to tego, że pole do działania dla niemieckich polityków jest olbrzymie. Ale najwyraźniej oni po prostu nie są takim działaniem zainteresowani.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.