Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Użyteczny mit

21 czerwca 2024

Ma rację Marcin Napiórkowski (to zapewne jego wkład w tę książkę), że mity rządzą światem. Bo każda władza – rozumiana szerzej, nie tylko rząd czy parlament – opiera panowanie na narracji. Tak też zrobił rządzący po 1989 r. liberalny establishment polityczno-medialno-ekonomiczno-symboliczny. Stworzone przez niego opowieści pozwalają mu upozorować własne nieistnienie. Dzięki tym mitom może mówić: „Ha, ha, a któż to są te elity liberalne? My? Dobre sobie!”. Książka „1989. Pozytywny mit” (i przedstawienie) pomaga to dyskretne panowanie umocnić.

Marcin Napiórkowski, Katarzyna Szyngiera, Mirosław Wlekły „1989. Pozytywny mit”, Znak, Kraków 2024
Marcin Napiórkowski, Katarzyna Szyngiera, Mirosław Wlekły „1989. Pozytywny mit”, Znak, Kraków 2024

Książka jest dodatkiem do teatralnego spektaklu, który zyskał w ostatnich miesiącach wielką popularność. Symboliczną kulminacją pasma sukcesów było pokazanie „1989” (w reż. Katarzyny Szyngiery) w Teatrze Telewizji po przejęciu TVP przez nową władzę. Nie będę oceniał walorów artystycznych, bo nie one mają zasadnicze znaczenie. Tu chodzi o użyteczność mitu. Projekt „1989” jest dla nowej władzy szalenie użyteczny. Wzmacnia jej pretensje do monopolu na polskie przemiany oraz na ich opowiadanie. Ten monopol był w ostatnich latach na różne sposoby podważany, co – oczywiście – nie podobało się założycielom III RP. Dlatego z taką radością powitali nowatorskie i skierowane do masowego odbiorcy podejście do tematu, jakie zaprezentowali w sztuce Napiórkowski, Szyngiera i Wlekły. Gratuluję twórcom sukcesu, serio. Ale też im trochę współczuję. Muszą wiedzieć, że to, co zrobili, zostało uznane za dobre nie dlatego, że jest dobre (co nie znaczy – powtarzam – że dobre nie było), tylko ponieważ jest słuszne i użyteczne. A „słuszne i użyteczne” to w mitotwórstwie podstawa.

I jeszcze słowo o książce. Jest napisana dobrze, żywo i z talentem. Czyta się miło. Nie zniechęcam. Ale warto pamiętać, że to produkt uszyty pod zapotrzebowanie. Słuszne głosy tych, co trzeba, są przedstawione przekonująco. „1989. Pozytywny mit” jest więc opowieścią o Polsce, która podoba się obecnie nam miłościwie panującym. Krytyka transformacji jest tu sprowadzona do rzeczy obowiązkowych. Jest, a jakże, straszna prawica w takiej jak trzeba roli. Jest brzydka komuna, ale już tworzący ją aparatczycy są sympatyczni i zdroworozsądkowi – jak Kwaśniewski, Ciosek i Reykowski. Elementy do opowieści niepasujące wyglądają tu absurdalnie i są niegodne uwagi. Tak to musi być z mitami. ©

Pozostało 72% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.