Czas obłożyć sankcjami rosyjskie zboże
Jeśli chcemy uderzyć sankcjami w Rosję, to zróbmy to tak, by ją potężnie zabolało.
Od ponad dwóch lat wiele mówimy o militaryzacji ropy i gazu. Chodzi o to, że z tych kluczowych surowców energetycznych uczyniono potężny – niczym czołgi i samoloty – środek wywierania nacisku geopolitycznego. Dużo rzadziej mówi się jednak o tym, że w podobny sposób, militarny, winno się traktować żywność. W tym najważniejsze z surowców żywnościowych – zboża.
Zboża to kategoria szalenie pojemna. Zaliczają się do niej m.in. jęczmień, kukurydza, pszenica, proso, owies, żyto i pszenżyto. W sumie olbrzymi wolumen surowca, który stanowi arcyważny element międzynarodowego handlu. Nie jest tajemnicą, że wśród największych eksporterów zbóż prym wiedzie Rosja (aż 17 proc. globalnego rynku). Powszechnie wiadomo także, że jednym z ekonomicznych wymiarów toczącej się od ponad dwóch lat wojny na Wschodzie była czasowa blokada możliwości eksportu zboża ukraińskiego przez Morze Czarne. Co bardzo mocno osłabiło pozycję Kijowa jako wielkiego rywala Moskwy w eksporcie surowców żywnościowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.