Dziennik Gazeta Prawana logo

Dong, co ma świecący nos

12 lutego 2018

Na początek zagadka. O kim mowa? Był wieloletnim współpracownikiem najważniejszej osoby w Polsce. W uznaniu zasług oraz w dowód największego zaufania został ministrem, a wiele lat później postanowił sprawdzić się w biznesie i został prezesem jednego z największych polskich koncernów. Tam zbudował swój dwór, a właściwie Księstwo Mazowieckie. I rządził nim niepodzielnie, nie oglądając się na swoich partyjnych towarzyszy. Nie sponsorował i nie dokładał się, gdy nie chciał. Pewnego dnia ze Zjednoczenia (Centrali, Ministerstwa, ale nie Resortu) wpłynęło żądanie zbudowania nowej elektrowni. Ten odmawiał, początkowo delikatnie, później coraz bardziej stanowczo. Gdy interesy polityczne przeważyły nad relacjami towarzysko-kombatanckimi, prezes nagle został zwolennikiem inwestycji, ale decyzja już zapadła. Został zdekapitowany, wraz z nim ścięto cały jego dwór.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.