Dziennik Gazeta Prawana logo

Kłamstwa i trudna historia

30 stycznia 2018

Mamy prawo upominać, a nawet w granicach naszej jurysdykcji karać - jeśli tak postanowimy - tych, którzy twierdzą, że istniały polskie obozy śmierci albo że polski naród lub polskie państwo brały udział w zbrodniach popełnionych przez III Rzeszę. Nawet jeśli odmiennego zdania jest lider izraelskiej opozycji. Jeśli jednak proponowany w ustawie o IPN przepis może być interpretowany zbyt szeroko (trzeba odróżnić jego brzmienie i choćby potencjalną wykładnię od intencji, z powodu których został sformułowany), w tym także jako jakiekolwiek zagrożenie nie tylko dla oczywistych i obrzydliwych kłamstw, ale i dla swobodnej debaty historycznej, to warto go zmienić, doprecyzować, biorąc pod uwagę również zastrzeżenia izraelskich czy żydowskich przyjaciół. Wyjąwszy zaślepionych nienawiścią, owładniętych uprzedzeniami lub złą wolą albo kierujących się jakąś nieprzyzwoitą kalkulacją polityczną, co do zasadniczych faktów pewnie wszyscy są zgodni. Holokaust był dziełem Niemców. Nie było polskich obozów śmierci. Były niemieckie, których załogi składały się z Niemców, wielu Austriaków i niekiedy innych pomocników Hitlera. Nie było wśród nich Polaków. Polacy, podobnie jak niezliczeni Żydzi oraz przedstawiciele innych zniewolonych narodów, byli w barakach i za drutami kolczastymi, a nie na wieżyczkach strażniczych. Obozy stworzono na terenach okupowanej Polski i w innych miejscach. Państwo polskie działające w podziemiu nie tylko nie wspierało - zupełnie inaczej niż np. francuski reżim Pétaina czy inni sojusznicy nazistów - Niemców, ale informowało świat o mordzie na Żydach i niosło im pomoc. Do historyków należy ocena, czy mogło uczynić więcej. Na ziemiach okupowanej Polski - inaczej niż w krajach zachodniej Europy - za jakąkolwiek pomoc Żydom groziła śmierć, a do tego stosowano zasadę zbiorowej odpowiedzialności. Ukrywanie Anny Frank i jej rodziny w Amsterdamie, a pomoc podobnym rodzinom w Warszawie to nie było to samo. Mimo to wielu Polaków z narażeniem życia ratowało Żydów. Byli też jednak wśród nas podli ludzie (bo byli i są wszędzie): szmalcownicy, donosiciele, a nawet mordercy owładnięci żądzą zysku, nienawiścią lub strachem. Antysemityzm przedwojenny i późniejszy nie jest wymysłem. Ale, mówiąc brutalnie, czym innym jest opisywanie, analizowanie i ocenianie roli oraz odpowiedzialności mieszkańców miasteczka za Jedwabne, a czym innym teza, że naród lub państwo polskie uczestniczyły w Zagładzie.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.