Przeżywamy renesans propagandy. Czy odpowiedzią będzie cenzura?
Przed dezinformacją przestrzegają ONZ, Unia Europejska, NATO i wiele państw. Także dowódcy wojskowi i liderzy biznesu zdają się nią przerażeni. Nie bez powodu – chodzi o bezpieczeństwo informacyjne, stabilność marki, a nawet integralność samego przedsiębiorstwa. Znacznie wykracza to poza zwykłe rozważania o ochronie reputacji. Niektóre koncerny już doświadczały spadków giełdowych w odpowiedzi na rozprzestrzeniające się fałszywe narracje i informacje. Jako przykład można wymienić choćby firmę farmaceutyczną Eli Lilly, której wartość akcji spadła o 4,3 proc. po tym, jak ktoś podszył się pod nią w serwisie społecznościowym i podał fałszywe informacje. A takich ofiar było więcej.
Za różnej natury nadużyciami stoją podmioty ze wsparciem państwowym, firm, ale bywa to także działalność oddolna, niekiedy zorganizowana wokół różnych idei polityczno-społecznych, a innym razem czysto oportunistyczna. Problem dezinformacji jest wyzwaniem naszych czasów i trzeba go koniecznie odczarować. Dziś jednak musimy też analizować koncept szerszy – propagandę, której przeżywamy renesans. Dobitnym dowodem są działania czysto propagandowe przed i w trakcie wojny na Ukrainie. Pełnoskalowa inwazja Rosji miała preludium w zintensyfikowanych działaniach propagandowych od końca grudnia 2021 r. Piszę o tym szerzej w książce „Propaganda”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.