Bodnaryzacja prawa to gwałt na logice
Znają państwo tę sztuczkę z obrusem? Polega ona na tym, że trzeba jednym szybkim pociągnięciem za materiał wyciągnąć go spod ustawionej na stole zastawy. Jak się uda, wszyscy klaszczą. Jak nie – trzeba się liczyć z tym, że cała zastawa idzie do kosza, z wieczorowych sukni ściera się zupę, a z dywanu czerwone wino. W efekcie zamiast aplauzu są krzyk dezaprobaty i masa sprzątania.
12 stycznia taką sztuczkę postanowił wykonać minister sprawiedliwości prokurator generalny Adam Bodnar. Polegała ona na usunięciu Dariusza Barskiego z funkcji prokuratora krajowego, ale w taki sposób, by odbyło się to bez żadnych negatywnych konsekwencji dla funkcjonowania prokuratury. Niestety nie wyszło i pokój z tabliczką „Prokuratura” wygląda jak pobojowisko.
Ale zacznijmy od początku. Gdy już wszystkie naczynia leżą potłuczone na podłodze, mogą się pojawić pytania, dlaczego, chcąc ściągnąć ze stołu obrus, najpierw nie odstawiono po prostu naczyń. No cóż, analiza wsteczna zawsze skuteczna, ale w tym przypadku prokurator generalny Adam Bodnar uciekł się do sztuczek nie dla poklasku, lecz – w jego mniemaniu – z braku wyboru. Obrus w postaci Barskiego jako prokuratora krajowego położył na stole Mateusz Morawiecki na wniosek poprzednika Bodnara, Zbigniewa Ziobry. A przepisy prawa o prokuraturze stworzone przez tego ostatniego zostały tak skonstruowane, że Barskiego nie można było zdjąć bez pisemnej zgody prezydenta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.