Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Odpocznij. Inaczej udasz się na wieczny odpoczynek

30 października 2019
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

C ztery dni temu, z niedzieli na poniedziałek, tuż przed godziną trzecią w nocy, w wypadku samochodowym zginął Wojtek. Mój kolega. Dziennikarz „Rzeczpospolitej”. Ojciec, przyjaciel, chórzysta, człowiek na bakier z modą i maszynką do golenia. Wesołek, dżentelmen starej daty, wierny klient koncernów tytoniowych. Tym, co nas połączyło, była miłość nie tylko do samochodów, lecz także do wina, dobrego jedzenia, podróży i życia jako takiego. Czerpał z niego garściami i nie pozwalał, by przelatywało mu przez palce.

Wojtek nie zwracał uwagi na to, czy samochód ma tryb jazdy komfortowej, sportowej czy ekonomicznej. Bo on i tak po drogach publicznych jeździł tylko w jednym trybie – odpowiedzialnym. Zwracał uwagę na wszystko i wszystkich. Jestem więcej niż pewien, że tej tragicznej nocy, na obwodnicy Mszczonowa, prowadził całkowicie zgodnie z przepisami. Co się w takim razie stało? Cóż, to samo, co w każdej chwili i w każdym miejscu może zgubić każdego z nas. Rutyna i małe rzeczy, na które nie zwracamy uwagi.

Od dawna wyznaję kontrowersyjną tezę, że to nie prędkość zabija, tylko nagłe zatrzymanie się. Współczesne samochody, szczególnie te z wyższej półki i sportowe, osiągają bez najmniejszych śladów zadyszki prędkości rzędu 250 km/h, a przy 200 km/h prowadzą się łatwo i przyjemnie – jak wózek ze śpiącym niemowlakiem. Tną zakręty precyzyjniej niż neurochirurg naczynia w mózgu, pozostają stabilne jak Pałac Kultury i sprawiają wrażenie bezpiecznych jak bunkier. I wszystko jest dobrze, dopóki ktoś nie wymusi pierwszeństwa, nie zajedzie drogi, przed maskę nie wyskoczy zwierzę, nie pęknie opona, pod pedałem hamulca nie zaklinuje się butelka wody albo nie postanowicie pobawić się telefonem czy po prostu zmienić stacji radiowej. Dopiero wtedy pojawiają się problemy. Największym z nich jest właśnie nagłe zatrzymanie się. Na filarze wiaduktu, na drzewie, na betonowej barierze, na tirze.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.