Jak się różnić, ale nie pozabijać?
B rexit przeciąga się już tak bardzo, że zmienił chyba znaczenie słów „wyjść po angielsku”. Ale nie ma co marudzić. Mądry człowiek ze wszystkiego będzie potrafił wyciągnąć lekcję na przyszłość. Często przywoływany przeze mnie bloger ekonomiczny Chris Dillow uważa, że akurat nauk z brexitu jest przynajmniej kilka. A ja się z nim zgadzam. Nawet więcej. Uważam, że gros jego obserwacji osadzonych w wyspiarskim kontekście spokojnie da się zastosować do naszej polskiej rzeczywistości.
Dillow radzi przede wszystkim, aby uważać na media. Jest oczywiste, że środki masowego przekazu mają swoje sympatie. Czasem to sympatie wynikające z preferencji politycznych kluczowych decydentów danej stacji lub redakcji. A czasem z ich głębszego klasowo-kulturowego pochodzenia. To bez znaczenia, skąd się biorą te sympatie. Ważne, by wiedzieć, że są i będą. I u nich, i u nas. Nie chodzi nawet o to, jak media pokazują racje „swoich”. Prawdziwym testem jest to, jak przedstawiają opinie „tych drugich”. Niestety, istnieje tendencja, żeby zrobić to w sposób pozornie uczciwy. Ale tak naprawdę polegający na wybraniu tych przedstawicieli nielubianego przez nas obozu, którzy są najbardziej obciachowi lub przedstawiają najmniej przekonującą argumentację. Wtedy nie trzeba już nawet nic mówić. Na przykład BBC wypuszcza jakiegoś ględzącego od rzeczy zwolennika brexitu i gotowe. Przekonanie, że wszyscy brexitowcy są kretynami, zostało ugruntowane.
Dobrym sposobem na radzenie sobie z takimi pułapkami jest ciągłe podważanie własnych przekonań. Brexitowcy powinni – zdaniem Dillowa – cały czas pytać samych siebie: „Dlaczego tak wielu zawodowych ekonomistów mówi, że nie mamy racji? Czemu nie możemy ich przekonać? Co jest nie tak z naszą argumentacją?”. Zwolennicy pozostania w Unii muszą się za to zastanawiać: „Dlaczego tak wielu ludzi zagłosowało za wyjściem? Dlaczego nasze argumenty ich nie przekonały? Co robimy nie tak?”. Nie wolno przy tym iść na łatwiznę. To znaczy ukontentować się założeniem, że „wszyscy inteligentni ludzie są po naszej stronie, a reszta po prostu nic nie rozumie” (a tak, niestety, zdaje się myśleć gros przeciwników brexitu). Ani ułatwiać sobie sprawy założeniem, że „skoro są za pozostaniem w Unii, to na pewno dlatego, że Europa im płaci” (taką opinię da się często usłyszeć wśród zwolenników wyjścia).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.