I odpuść nam wszystkie winy banków i frankowiczów
Wyrok TSUE jest tylko elementem trwającej ponad dekadę wojny między lobby bankowym a kredytobiorcami. Obie strony mają swoje na sumieniu, bo problem jest ich wspólnym dziełem, a ma wpływ na całą gospodarkę i pozostałych klientów banków
Związek banków i frankowych kredytobiorców można porównać do małżeństwa, które najpierw przeżywa miesiąc miodowy i zauroczone nie dostrzega wad partnerów. Potem dochodzi do zdrady, a na sprawie rozwodowej każde przedstawia się jako ofiara, walcząc zaciekle, aby pokazać drugiemu, kto ma rację. Na początku tego związku był jednak grzech, który popełniły obie strony. Bankowcy, motywowani zyskami i swoimi interesami, widząc rosnący boom na rynku nieruchomości, wymyślili udzielanie tańszych ze względu na różnicę w stopach procentowych, czyli bardziej dostępnych, kredytów frankowych. Nie zważali na oczywisty fakt, że Polacy nie zarabiają we frankach, więc są niebezpiecznie wystawieni na ryzyko kursowe. Ani na przykre zagraniczne doświadczenia z kredytami w nieswojej walucie, które mieli np. Brytyjczycy, którzy zrobili dokładnie taki sam błąd, tyle że w latach 80. XX w. zadłużali się nie we frankach, lecz w jenach.
Chciwość nie jest dobra
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.